Oceny: (4 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Gmina Ujsoły ma 4 552 mieszkańców, z czego 49,6% stanowią kobiety, a 50,4% mężczyźni. W latach 2002-2016 liczba mieszkańców zmalała o 4,6%. Średni wiek mieszkańców wynosi 41,3 lat i jest porównywalny do średniego wieku mieszkańców województwa śląskiego oraz porównywalny do średniego wieku mieszkańców całej Polski. Gmina Ujsoły ma też ujemny przyrost naturalny wynoszący -39. Odpowiada to przyrostowi naturalnemu -8,5 na 1000 mieszkańców gminy Ujsoł.

Źródło: www.polskawliczbach.pl/gmina_Ujsoly

 

Dlaczego młodzi ludzie zaraz po szkole uciekają za granicę na kilka lat, czasem na stałe? Czego brakuje w Ujsołach i okolicznych wsiach?

Jak podaje GUS na czele przyczyn tej migracji jest poszukiwanie zatrudnienia, zaraz po nim są nadzieje na wyższe zarobki, na trzecim miejscu są migracje ze wsi do miast.

Migrację ułatwiają otwarte granice i technologie. Przez Skype'a łatwo utrzymywać kontakty z rodziną, rozwiązania cyfrowe ułatwiają wysyłanie przelewów. Podróżowanie jest tanie i przystępne, dzięki tanim liniom lotniczym czy specjalnym busom.

 

Pytamy dwóch młodych mężczyzn, którzy wyjechali zaraz po szkole do pracy za granicą o powody ich wyjazdów oraz warunki życia i pracy.

 

Krzysiek z Ujsół (26 lat):

„- Myślę, że głównym czynnikiem jest ciekawość świata, poza tym póki człowiek nie ma rodziny może sobie pozwolić na podróże. Zarabiając w Polsce minimum, a np. w Holandii minimum, czyli 1500 euro, standard życia oczywiście jest lepszy za granicą. Kultura pracy w Holandii to 38-40h tygodniowo, wolne weekendy, dodatki wakacyjne, urlopowe. Wiadomo, ktoś powie, że był źle traktowany w pracy za granicą, musiał długo pracować i ciężko, że był wykorzystywany, ale tam jest bardzo łatwo znaleźć pracę. Nawet tego samego dnia, którego się zrezygnuje z jednej można już mieć nową, więc jak komuś nie odpowiada praca, bierze nową bez stresu.

Czego u nas brakuje? U nas jest pięknie, ale to jest miejsce, gdzie można spędzić trochę czasu jako odpoczynek, a nie mieszkać. To naturalny cykl migracji, że młodzi wprowadzają się do miast nawet do samych centrum, bo tam jest wszystko na miejscu (sklepy, kina, kluby, koncerty) i najbliżej do pracy, a starsi wyprowadzają się na wieś, żeby mieć spokój.

A Ci, którzy się boją wyjechać wpadają właśnie z nudy (braku pracy i zainteresowań) w używki. Wielu moich kolegów szkolnych tak skończyło.

Ubezpieczenie, umowa o pracę itd. to standard, którego każdy pracodawca w Holandii  przestrzega.

Do wielkich plusów pracy w wielkich miastach na pewno zalicza się doświadczenie, które się zdobywa w lepiej rozwiniętych i działających firmach. Tam potrafią zarobić na przepakowaniu produktu i wysłaniu go dalej i opłaca się.

Z tego co zauważyłem, to w sumie tam się wszystko opłaca, mimo tego, że są i duże firmy zatrudniające setki osób, jak i małe rodzinne interesy (w których zazwyczaj są jeszcze lepsze warunki pracy).

Przepracowałem około 6 miesięcy przez agencje pracy, później 6 miesięcy na kontrakcie Zerogodzinowym (czyli tyle ile godzin się przepracuje tyle pieniędzy dostajemy i nie ma w tym kontrakcie urlopu), żeby w końcu dostać kontrakt 40h z wszystkimi przywilejami (np. w roku chyba 3 dni wolnego na dentystę. Jak się przeprowadzałem to miałem 2 dni wolnego na przeprowadzkę).”

 

Czy pracując za granicą odczuwałeś stres?

Krzysiek z Ujsół (26 lat): „- Jedyny stres jaki odczuwałem w pracy to przez dwulicowych Polaków, dlatego lepiej utrzymywać za granicą dobre stosunki ze wszystkimi, ale nie z "naszymi". Jako nacja nie potrafimy się zjednoczyć i sobie pomagać. Oczywiście zdarzają się wyjątki.”

 

Czy z pensji za granicą mogłeś sobie pozwolić na przyjemności, a jednocześnie zaoszczędzić?

„- Z oszczędzaniem to jest tak, że jeżeli ktoś przyjeżdża np. na 3 miesiące to oszczędza, a jeżeli ktoś tam spędza więcej czasu np. jak ja 4 lata to porostu się żyje. Stać mnie było na weekend na koncert światowej gwiazdy - to jest koszt około 50 euro w Amsterdamie, czy butelkę dobrej singel malt wisky, gdzie w Polsce kosztowałyby mnie te 2 przyjemności 25-30% twojej wypłaty. Przy okazji odkładałem 300 euro miesięcznie z tej nawet najniższej pensji. Nie uczyłem się języka, bo angielski wystarcza do komunikacji, oczywiście osłuchałem się z niderlandzkim i rozumiem go, ale nie mówię w tym języku.

Na początku wyjechałem przez agencje pracy, która zapewniała zakwaterowanie, później zmieniłem pracę. Wynajęliśmy mieszkanie z 3 kumplami. Mieszkanie to duży koszt, bo nie chcą wynajmować Polakom i musieliśmy płacić 2x kaucje, czyli np. kiedy nasze mieszkanie kosztowało 1200 euro miesięcznie to na wstępie musieliśmy zapłacić 3600 euro 1200 za pierwszy miesiąc czynszu i 2400 kaucji w razie, gdybyśmy zdemolowali dom. Mieszkanie było puste oczywiście, wiec kaucja kosmiczna - w tej cenie była kuchnia tzn. lodówka piekarnik plus opłaty.”

 

Jak potoczyły się twoje losy za granicą i co skłoniło Cię do wyjazdu?

Arek z Ujsól (24 lata): „- Wyjechałem po szkole, zaraz po wakacjach, dlatego, że u nas ciężko znaleźć satysfakcjonującą pracę. Szukałem przez całe wakacje wysyłałem CV po różnych firmach i nic. Bez studiów czy jakiegoś doświadczenia są bardzo małe szanse na zatrudnienie, a do najbliższego większego miasta trzeba długo dojeżdżać, co też jest minusem.

Znając jako tako język angielski i będąc ciekawym świata postanowiłem wyjechać za granicę samemu, gdyż nikt z moich znajomych nie miał wtedy takich planów. Już po kilku dniach poszukiwań dostałem telefon z propozycją wyjazdu do Holandii.

Na początku wiadomo był lekki strach przed nieznanym, który spotęgowała moja firma, ponieważ sprowadziła więcej osób, niż potrzebowali i tak oto zostałem pracownikiem rezerwowym.

Miałem siedzieć na mieszkaniu i czekać na ich telefon. Czwartego dnia otrzymałem propozycje pracy z przeprosinami, że wprowadzili lekki zamęt. Później już tylko było z górki. Na miejscu czekał na nas koordynator, który pomógł nam z zakwaterowaniem, ubezpieczeniem i innymi sprawami organizacyjnymi. Poznałem wielu ciekawych ludzi nie tylko z Polski. Dostałem firmowy samochód, aby dojeżdżać do pracy wraz z moimi współlokatorami, samochód tankowała firma. Polubiłem ten kraj. Ludzie tam są bardziej otwarci, tolerancyjni, wydają się być szczęśliwi, uważają nas Polaków za pracowity naród.

Z pracą nie było problemu, po 3 miesiącach próbnych dostałem umowę na cały rok. Bardziej trzeba było uważać na Polaków, zamiast się wspierać między sobą w tej mniejszości to każdy każdemu był tam wilkiem (nie wiem może po prostu taki naród). Firma też czasem próbowała coś pooszukiwać, to zabierając jakieś godziny lub w inny sposób i trzeba było mieć się na baczności - pilnować swoich spraw.

Praca niczym się nie różni, wszędzie trzeba dawać z siebie wszystko. Pracowałem pięć dni (około 35-45h) w tygodniu, a weekendy wolne. Była możliwość przyjścia dobrowolnie w niedziele za stawkę 200%.

Bardzo dobrze wspominam tamten czas, minusem była stawka wiekowa, przez którą osoby poniżej 23 roku życia zarabiają mniej, choć i tak starczało mi na wszystko, co chciałem i w dodatku bylem w stanie odłożyć. Nie żałuję tej decyzji i gdybym miał ponownie wybierać, to wybór byłby ten sam. Jeśli ktoś jest sam i nie ma nic do stracenia to polecam wyjazd, chociaż pary wychodzą na tym jeszcze lepiej.

Później pracowałem w Niemczech. Praca na podobnych warunkach - pięć dni w tygodniu po 8h w systemie trzyzmianowym, bliżej do Polski no i troszkę większe zarobki z powodu braku stawki wiekowej. Po roku otrzymałem umowę na czas nieokreślony. W Niemczech również było ciekawie, lecz brak znajomości niemieckiego dawał się we znaki, a bardzo trudno się dogadać z Niemcami po angielsku.

W Polsce zarabiając minimalne wynagrodzenie oddaje się większą połowę wypłaty na mieszkanie, z tego trzeba jeść i się ubrać, a ceny są wysokie, nie mówiąc już o tym, żeby coś odłożyć na wakacje czy lepszy samochód. Wiadomo, gdyby była możliwość zarabiania tyle samo i życia na takim samym poziomie w Polsce, to nikt by nie wyjeżdżał. Myślę, że większość emigrujących wolałaby zostać i tęsknota jest ogromna lecz realia są inne i ludzie wybierają łatwiejszą drogę, jaką jest wyjazd za granicę.”

 

Dziękuję za rozmowę.

Poniżej przedstawiamy link do raportu GUS dla Gminy Ujsoły, gdzie można zaobserwować saldo migracji i zameldowań na pobyt stał z ostatnich kilku lat.

http://katowice.stat.gov.pl/vademecum/vademecum_slaskie/portrety_gmin/powiat_zywiecki/gmina_ujsoly.pdf

 

Udostępnij Drukuj E-mail