Oceny: (3 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

6 kwietnia w remizie OSP w Rajczy odbyło się spotkanie z cyklu „Pamiętajmy o swojej historii, o swoich korzeniach” z okazji 72 rocznicy pacyfikacji Osiedla Czarnieckich w Rycerce Górnej. „2 lata temu w 70 rocznicę taka myśl się narodziła, by zorganizować spotkanie. Dzisiaj podjęliśmy to wyzwanie ponownie.”- mówił sołtys Rajczy Zbigniew Kopeć. Wydarzenie z dnia 7 kwietnia 1945 r., czyli pacyfikacja Osiedla Czanieckich w Rycerce Górnej i druga wojna światowa, na stałe wpisało się w dzieje Gminy Rajcza. Poprzez to spotkanie Sołtys, Gminna Biblioteka Publiczna w Rajczy, Radny Gminy Rajcza Zbigniew Paciorek oraz Rada Sołecka w Rajczy chcieli przybliżyć osobom dorosłym i młodzieży to, co się wówczas wydarzyło. Gościem spotkania był dr. Mirosław Sikora z IPN w Katowicach. Nieformalna Młodzieżowa Rada Sołecka w Rajczy pod Przewodnictwem Mariana Jeleśniańskiego - Dyrektora Zespołu Szkół w Rajczy oraz opiekunów również uczestniczyła w tym wydarzeniu.

„7 z 10 osób, które zginęły w tym czasie, pochodziło z mojej rodziny. Byli to moi pradziadkowie i ich rodziny. Ludzie, którzy mają obecnie koło 80 lat wspominają czasy z drugiej wojny światowej. To mnie natchnęło, by wyjaśnić kwestię jak to naprawdę było i dlaczego tak się stało, że te osoby zginęły. Okazało się, że prawda, którą nam przekazywano przez lata była zupełnie inna niż ta rzeczywistość, która się tam odbyła. Pan Franciszek Harmata był naocznym świadkiem tego, co się stało i opowiedział mi o wszystkim. Moja ciocia Rozalia Paciorek, która jeszcze żyje, ale nie mogła przybyć na to spotkanie ze względu na swoją chorobę, również była świadkiem tego wydarzenia i opowiadała mi jak to było w rzeczywistości. Pod wpływem śledztwa, które trwało przez lata okazało się, że historia jest zupełnie inna. Dotarłem do tej prawdy.

Najbardziej tragiczną z tych wszystkich informacji, które zebrałem była ta, że 7 kwietnia na dwie godziny przed wyzwoleniem niepotrzebnie zginęło 10 osób.” - mówił Zbigniew Paciorek.

 

Dr. Mirosław Sikora z IPN w Katowicach przytoczył opisy z przesłuchania świadków z tamtego wydarzenia m.in. Pani Anny Harmata - mamy żyjącego jeszcze Pana Franciszka Harmaty, po czym tak relacjonował wydarzenie z 7 kwietnia:

„Oddział niemiecki przybył do Rycerki Górnej w okolicy 5 kwietnia, składał się z kilkunastu żołnierzy. Nie da się ustalić czy to był SS czy Wermaht (…). Około godziny trzeciej nad ranem do domu Płoskonka, w którym nocowali Niemcy, zakradła się jedna grupa, czy zwiad zgrupowania partyzanckiego. Jednym z przewodników grupy, która odważyła się zaatakować Niemców był Antoni Szczotka, który sam później zginął wraz z rodzicami, a drugim  był Michał Słowiak. 15-osobowa grupa prowadzona przez Michała Słowiaka wdarła się do domu Państwa Płoskonka około godziny trzeciej nad ranem 7 kwietnia. Dowodził nią kapitan Antoni Burzi pseudonim Jefreniow, który poległ w czasie podchodzenia do domu. Prawdopodobnie była to dobrze zorganizowana operacja, która skończyła się tragicznie na skutek złego planowania, niefrasobliwości (…). Druga grupa, którą prowadził Antoni Szczotka po śmierci dowódcy dołączyła się do pierwszej. Doszło do strzelaniny. Po około godzinie partyzanci oderwali się od Niemców, odciągnął ich Antoni Szczotka oraz Paciorek. Potem zaczęła się krwawa jatka. Przed podpaleniem domu nie wiemy, czy to były granaty, czy pociski zapalające, nie wiadomo jak doszło do podpalenia domu. Z jednego z zeznań wynika, że przed podpaleniem domu jedna z osób - Karolina Biernat zginęła od detonacji granatu. Pozostali mieszkańcy wybiegli przed dom i wtedy zostali zastrzeleni z karabinów maszynowych tak jak np. 4 osobowa rodzina Płoskonka czy Państwo Szczotka. Jest jedno wstrząsające zeznanie Heleny Czanieckiej: „Przypominam sobie, że Marianna Płoskonka nie została zaraz zastrzelona i nawet prosiła mojego męża, by ją dobił. Mąż nie chciał tego zrobić, a później zauważył nadchodzącego Niemca i schował się. Mąż widział jak ten Niemiec stanął nad nią i dobił ją strzelając z karabinu."  Jeden ze świadków zeznawał, że dowódca niemiecki ostro  dyskutował z drugim Niemcem. Nie wszyscy członkowie byli zdecydowani do podjęcia tego typu represji. Około 7 rano Niemcy wycofali się w okolicy przysiółka Oźna. Około godziny 9 wkroczyły regularne oddziały armii radzieckiej.”

Po tej relacji zabrał głos Pan Franciszek Harmata (83 lata), który w dniu tragedii miał 11 lat. Opowiedział to, co pamięta. Głos zabrali również Pan Ciepły oraz Pan Konieczny przywołując fakty, które pamiętają z tamtego czasu.

W trakcie dyskusji Radny Rady Powiatu Adam Iwanek przypomniał o tablicy, którą za czasów swojej kadencji wójta w Gminie Rajczy w 60 rocznice pacyfikacji, za zgodą proboszcza zamieścił na Kościele w Rycerce Górnej - dwa przysiółki dalej od miejsca zdarzenia. Na tablicy widnieją nazwiska osób pomordowanych 7 kwietnia 1945 r. wraz z datami urodzenia.

„Musimy zacząć ponownie mówić o swojej historii, nie bać się tego, przestać się wstydzić. Trzeba wrócić do tego, bo młodzi ludzie wielu rzeczy nie wiedzą. Pamięć jest ulotna. Będziemy się starać kontynuować te spotkania, pamiętać o swojej historii i o swoich korzeniach” - tymi słowami podsumował spotkanie Sołtys. Gminy Rajcza.

W Rycerce Górnej u Słowiaka stoi pomnik Jefremowa - uznanego przed laty za bohatera, lecz czy akcja pod jego  dowództwem  była dobrze przemyślana ?  Nasuwa sie  pytanie czy pomnik powinien  tam stać nadal?

Zdjęcia: Magdalena Sporek

 

Udostępnij Drukuj E-mail