Oceny: (3 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
7 komentarzy

Piątkowe popołudnie na drodze w gminie Węgierska Górka nie należy do łatwych, to czas powrotów z pracy, przejazdów tirów i przyjazdów turystów. To piątkowe popołudnie jednak - 14 lipca - zarówno mieszkańcy, jak i kierowcy zapamiętają na długo.

O godzinie 16 przed przejściem drogowym przy rodzie w Węgierskiej Górce zebrała się niewielka grupka mieszkańców, która wkrótce urosła do kilkudziesięciu osób. Z inicjatywy mieszkańców gminy Węgierska Górka został zorganizowany nieformalny protest przeciwko wzmożonemu ruchowi pojazdów ciężarowych.

Próbowaliśmy ustalić bezskutecznie głównego organizatora i inicjatora protestu:

„Protest jest inicjatywą mieszkańców. Mieszkańcy mają prawo do tego protestu, mogą i powinni postulować - zresztą widać, że mieszkańcy sami potrafili się zorganizować. Władze gminy są jak najbardziej z mieszkańcami, tym samym podkreślamy, iż  budowa "obejścia Węgierskiej Górki"  jest dla nas priorytetowa z uwagi na wzmożony ruch, będący wynikiem otwarcia odcinka D3, choć jednak opowiadamy się za koordynacją działań gmin Węgierska Górka i Milówka oraz mieszkańców (...)"  - powiedział Zastępca Wójta Gminy Węgierska Górka Marian Kurowski.

„Inicjatywę protestu podjęli mieszkańcy na facebooku, zgłaszali wolę zwrócenia uwagi na brak stanowiska Starostwa Powiatowego i GDDKiA w sprawie ruchu tranzytowego, który odbywa się przez Cisiec i Węgierską Górkę. Do dnia dzisiejszego bowiem, mimo iż gminy Węgierska Górka i Milówka złożyły mnóstwo propozycji, by polepszyć bezpieczeństwo na tym odcinku, nie podjęto żadnych kroków. Mieszkańcy pragną w ten sposób zwrócić swoją uwagę na tę sytuację" - mówi radny Marian Pietrasina.

 

Co chcą osiągnąć protestujący?

„Przynajmniej tyle, by ktoś się tym zainteresował.."

„Może ktoś się opamięta i w końcu zacznie coś robić w tym kierunku (budowy S1 - przyp. red), a ciągle nam się tylko obiecuje..."

 

Co mieszkańców skłoniło do podjęcia protestu?

„Mamy budynki koło głównej drogi. Cały dom się trzęsie. Węgierska Górka cały czas była kurortem, a czym jest teraz...? Ludzie mają przecież hotele" - powiedziała mieszkanka Ciśca.

 

Ale kij ma dwa końce

Dźwięk klaksonów, krzyki, wzajemna irytacja...

„Jestem z Warszawy, jak mam przejechać...? Za co ja jestem odpowiedzialna?" -   przejeżdżający turyści nie kryli oburzenia. Protest trwał godzinę, Węgierska Górka została skutecznie zakorkowana - szczególnie od strony Milówki. Stojącym w korku kierowcom - humory przestały dopisywać i słychać było narastająca irytację. Wzajemne oskarżenia, pretensje i ... rozbieżne interesy tych stron.

„Jestem kierowcą. Przyjechałem do ośrodka wczasowego, przywiozłem wodę mineralną. O godzinie 18 jest zakaz poruszania się. To, co zostaniemy do poniedziałku...? Owszem protest, ale proszę nas przepuścić, my musimy zjechać. Też bym protestował na Waszym miejscu, ale na mądrych zasadach" - kierowcy bezskutecznie czekali.

 

Zapytaliśmy kierowców tirów o ocenę tej sytuacji. Wielu chętnie rozmawiało, jednak i wielu z nich narastało nerwowe napięcie:

„O godzinie 17 Czesi mają zakaz poruszania się samochodów ciężarowych. Jadę tędy, bo jest bliżej. Wiem, jaki jest cel protestu, rozumiem, ale muszę wrócić na czas, nie mogę tu tracić godziny".

Udostępnij Drukuj E-mail