Oceny: (1 raz)
PLG_VOTE_USER_RATING
2 komentarze

W miniony piątek 21 lipca o godzinie 16 - wzorem ubiegłego tygodnia - z inicjatywy mieszkańców gminy Węgierska Górka odbył się drugi protest w sprawie m.in wzmożonego ruchu tirów.

Tym razem jednak zanim na przejściu dla pieszych w okolicach ronda w Węgierskiej Górce pojawili się mieszkańcy, zauważyć można było kilku policjantów, którzy wkrótce po rozpoczęciu protestu kierowali ruchem. Grupa protestujących osób była jednak zdecydowanie mniejsza, co zwróciło uwagę również samych uczestników blokady. W rękach jednej z osób pojawiła się niewielka tabliczka z napisem, informującym o proteście.

 

Mieszkańcy są rozgoryczeni

Przede wszystkim ignorancją władz państwowych w zakresie opieszałości w budowie brakującego odcinka S1.

„Nic innego nie mogę zrobić, tylko chodzić po tych pasach... Wiem, że dla kierowców to nie jest fajne, ale nic innego nie możemy... Chcemy zwrócić uwagę na nasz problem, bo przecież podpisywaliśmy petycję i nic to nie dało" - mówią protestujący.

„My już nic innego nie możemy. Byłam przez 12 lat radną i przez te 12 lat walczyliśmy o ten odcinek, ciągle coś nie pasowało..." - powiedziała Maria Kocoń, sołtys Węgierskiej Górki.

 

Kij nadal ma dwa końce

Stojący w korku kierowcy tirów tym razem nie kryli irytacji i górę brały emocje. Policja przepuszczała samochody, by uniknąć tworzenia kilkukilometrowej kolejki do ronda. Kierowcy tirów podkreślali, iż i tak wybiorą drogę przez gminę Węgierska Górka, ponieważ jest o wiele krótsza.

 

Mieszkańcy również podzieleni

Na chodniku gromadzili się gapie, którzy z pozycji obserwatorów komentowali protest. Usłyszeliśmy negatywne opinie na temat tej formy protestu:

„Tutaj powinien być przejazd dla samochodów. Ci ludzie powinni iść pod urząd, nie urząd gminy, ale czy to pod GDDKiA czy do Warszawy i tam robić protest. Tutaj - na przykład ten człowiek jedzie do dzieci, nie może jechać, bo blokują mu drogę. Tam jedzie mój kolega z dzieckiem do lekarza (...). Jaki to sens utrudniać mieszkańcom i kierowcom życie?" - powiedział mieszkaniec gminy Węgierska Górka.

Udostępnij Drukuj E-mail