Bez komentarzy

Spalony duży magazyn fabryczny, zniszczonych doszczętnie 16 samochodów, ranny, na szczęście lekko, jeden strażak, i skażona Soła to wstępny bilans bardzo groźnego pożaru, który miał miejsce wczorajszej nocy w Żywcu.

Wybuchł on przy ul. Stolarskiej, około godziny 21:00 na terenie magazynów, w których zgromadzone były 1000 litrowe pojemniki z substancjami chemicznymi służącymi do produkcji rozpuszczalników. Swoim zasięgiem objął 600 m2. W akcji gaśniczej uczestniczyły 32 jednostki Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, w tym specjalny pianotwórczy samochód z Pszczyny i prawie 140 strażaków. Po wielogodzinnej akcji pożar został ujarzmiony, a strażacy nie pozwolili na jego rozprzestrzenienie się na okoliczne zakłady i uratowali też 1/3 całego magazynu.

Jak powiedział nam rzecznik Komendy PSP w Żywcu asp. sztab. Marek Tetłak:  Pożar we wstępnej fazie miał bardzo wysoka temperaturę, dochodzącą nawet do 1000 stopni C, strażacy starali się go opanować za pomocą działek wodnych, gdyż nie dało się podejść zbyt blisko. Większość tych substancji była składowana w pojemnikach plastikowych, które pod wpływem ciepła się rozpuściły, co z jednej strony zapobiegło dużej eksplozji, ale z drugiej sprawiło, że się rozlały, co było jedną z przyczyn spłonięcia samochodów zaparkowanych niedaleko zakładu oraz spłynięciu ich razem z wodą do studzienek burzowych. Strażacy przygotowali specjalne sorbcyjne zasłony chemiczne, złożone z bali słomowych, absorbujące substancje ropopochodne i ograniczające przedostawanie się ich dalej przy ujściu kanałów deszczowych. Zastawki są na bieżące przez strażaków monitowane i wymieniane.

Jednak część tych zanieczyszczeń przedostała się do rzeki i na skutek tego w Sole od progu przy nowym moście do jej ujścia do jeziora zaobserwowano wiele śniętych ryb, więc do skażenia doszło na pewno, nie wiemy tylko jeszcze w jakim stopniu.

- Jeśli chodzi o powietrze, na miejscu pracował samochód rozpoznawczy chemiczno-ekologiczny, który na bieżąco monitorował atmosferę wokół zakładu, i oprócz przykrego zapachu nie odnotowaliśmy przekroczenia norm i bezpośredniego zagrożenia dla ludzi - podkreślał rzecznik.

Na pogorzelisku przebywa kilka zastępów straży, by usunąć frakcje rozpuszczalników znajdujące się pod pianą oraz dozorować  i uporządkować teren.
Pracuje też policja, prokuratura oraz biegły sądowy ds. ochrony przeciwpożarowej, by zbadać przyczynę tego fatalnego zdarzenia.

- Na razie nie chcemy spekulować co było jego przyczyną, czekamy na fachową ekspertyzę - dodaje.

Straty materialne są już wstępnie oszacowane. Jeśli chodzi o magazyn to na pewno jest kilkaset tysięcy złoty, natomiast skutki dla środowiska będziemy znali dopiero za kilka dni. Nie wiemy też na razie ile i jakie związki przedostały się do wody.

W rozmowie telefonicznej Agata Serfin-Bucko, kierownik Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bielsku-Białej, przekazała nam informację, że rano zostały pobrane próbki wody do analizy z rzeki Soły, z okolic zdarzenia i z Jeziora Żywieckiego, i dopiero jak poznamy wyniki będziemy wiedzieli o stopniu i wielkości zanieczyszczenia oraz zostaną podjęte dalsze działania. Informacja taka zostanie też niezwłocznie umieszczona na stronie WIOŚ. (Bezpośredni link)

Natomiast burmistrz Żywca Antoni Szlagor na swoim profilu FB zapewnił mieszkańców, że ujęcie wody pitnej dla Żywca znajdujące się na Koszarawie jest bezpieczne, a szkodliwe substancje mogły dostać się tylko do kanalizacji deszczowej. Zostały też wysłane patrole służ miejskich na tereny przybrzeżne rzeki i jeziora w celu rozpoznania i sprawdzenia skali niekorzystnych skutków zanieczyszczenia.

 

 

 

 

Udostępnij Drukuj E-mail