Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

W niedzielne późne popołudnie na stadionie w Wiśle spotkały się: miejscowy WSS Wisła i Bory Pietrzykowice. Lider rozgrywek i główny pretendent do awansu podejmował absolutnego beniaminka rozgrywek. Kolejne karty w historii zapisać można po stronie przyjezdnych, gdyż to ich pierwsze spotkanie na boiskach okręgówki jako gość. Wspierani przez liczną grupę swoich wiernych kibiców goście liczyli na jakąkolwiek zdobycz punktową. Jak to jednak w Wiśle bywa na brak emocji, jak i mnóstwa goli, kibice nie mogli narzekać. Po zeszłotygodniowej demonstracji siły wykazanej na Skałce Żabnica (9-2) dziś podobny scenariusz miał mecz z Borami. Już na początku spotkania wynik otwiera akcja Ruckiego i Płoszaja po golu tego drugiego. Kolejne minuty przynoszą kolejną bramkę. Tym razem strzelcem został Rucki, po asyście Płoszaja. Z perspektywy kibica wydawać się mogło, że wynik 2-0 był najmniejszym wymiar kary w stosunku do stworzonych sytuacji. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Tuż po wznowieniu gry sędzia odgwizdał dla Wisły rzut karny, który na bramkę zamienił Płoszaj. Spokojne rozgrywanie piłki i szukanie kolejnych szans na punktowanie rywala wychodziło gospodarzom imponująco. Po godzinie gry Bartłomiej Rucki, wykorzystując swój wzrost, strzelił piękną bramkę głową podwyższając wynik spotkania na 4-0. Tego było mało! Kilka minut przed zakończeniem spotkania gola pieczętującego zwycięstwo i ustalającego wynik spotkania na 5-0 strzelił Kamil Kotrys.

Mecz był wspaniałym, lecz jednostronnym widowiskiem - takim tytułem można nazwać ten mecz. Wisła pewnie pokonuje Bory i bez wątpienia jest jednym z głównych kandydatów do awansu. Z drugiej strony należy, a nawet trzeba zastanowić się, co dzieje się z drużynami z podokręgu Żywiec. W dwóch meczach właśnie z Wisłą nie zdobyli punktu przy stosunku bramek 14-2! 

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły