Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

W sobotnie przedpołudnie, o dość nietypowej porze, bo o godzinie 11 w Ustroniu doszło do spotkania przez wielu określanym mianem „hitu jesieni”. Miejscowa Kuźnia podejmowała WSS Wisła. Na pojedynek wicelidera i lidera rozgrywek zęby ostrzyły sobie obie ekipy. Od pierwszych minut spotkania gra wyglądała zachowawczo, a strzały piłkarzy obu ekip były niecelne lub dobrze wyłapywane przez bramkarzy. Ustrzec się błędu i nie pozwolić rywalowi rozwinąć skrzydeł oraz pokazać pełni swoich możliwości - z takiego założenia wyszli obaj szkoleniowcy. Na specyficznej, bo sztucznej murawie lepiej radzili sobie gospodarze. To oni przeważali w meczu, jednak do przerwy, bramek licznie zgromadzona publiczność nie oglądała. Druga odsłona wyglądała identycznie jak pierwsza, czyli mocne trzymanie się nakreślonej taktyki z pojedynczymi wypadami za połowę rywala. Gdy wydawało się, że spotkanie na szczycie zakończy się bezbramkowym remisem i podziałem punktów, gola tuż przed końcem spotkania na wagę trzech punktów zdobywa Adrian Sikora. Wielka radość w szeregach gospodarzy nie miała końca. Oglądający zza ogrodzenia to spotkanie kibice również mieli swoje chwile radości. Mimo rozpaczliwych ataków przyjezdnych z kompletu punktów cieszą się zawodnicy Kuźni. Wisła po ośmiu kolejnych meczach bez porażki znalazła wreszcie pogromcę. Takie mecze nie obligują w grad goli. Obie ekipy to warci siebie rywale, a dziś o jedną bramkę lepsi gracze Kuźni.

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły