Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Kolejny niezapomniany piłkarski spektakl zafundowali swoim kibicom gracze Metalu Węgierska Górka. W słoneczne niedzielne przedpołudnie podejmowali niemających jeszcze na swoim koncie żadnego punktu graczy Magury Bystra. Przepaść dzieląca oba zespoły w ligowej tabeli była również widoczna na murawie. Przewaga w posiadaniu piłki i tworzeniu kolejnych nie przełożyła się na zdobycz bramkową. Co ciekawe pierwsi na prowadzenie wyszli przyjezdni. Konsternacja na trybunach i na ławce trenerskiej. Doskonały motywator, jakim jest Robert Sołtysek, nie pozwolił swoim podopiecznym spuścić głów i nakazał wręcz walkę o każdy centymetr boiska. To przyniosło efekt. W 36' wreszcie odblokował się Tomasz Pękala, który na raty wykończył akcję zespołu i doprowadził do wyrównania. Parę minut przed końcem pierwszej połowy w dość ekwilibrystyczny sposób bramkę dającą prowadzenie zdobywa Marek Pawlus. Druga połowa meczu przypominała zawody w przeciąganiu liny. Akcje toczyły się spod jednej bramki pod drugą. Stare piłkarskie powiedzenie mówi, że prowadzenie jedną bramką to nie prowadzenie. Trzecią bramkę w 78' zdobywa Paweł Ficek. Z podciętymi skrzydłami gracze Magury przestali wierzyć w sukces, czego efektem czwarty gol dla miejscowych, a jego autorem Tomasz Pietraszko. Swoje „pięć minut”, na które czekali kibice, miał również Łukasz Biegun, który swoją bramką ustalił wynik spotkania na 5-1. Kolejny mecz gracze Metalu rozegrają w Koszarawie. Czy reżyser Robert Sołtysek natchnie swoich piłkarskich aktorów, aby dali z siebie 120% swoich możliwości i nadal byli niepokonani? Mocno w to wierzę i trzymam kciuki w niedzielnym meczu na szczycie B-Klasy gdzie wicelider podejmie nowego lidera.

Udostępnij Drukuj E-mail