Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Cóż za emocje. Co za mecz. Pech jednych kosztem szczęścia drugich. Gdyby o meczach Bielskiej „okręgówki” pisały największe gazety w Polsce to dziś widzielibyśmy takie właśnie tytuły. Koszarawa Żywiec w hicie kolejki mierzyła się na własnym stadionie w liderem WSS Wisła. Faworyta każdy z przybyłych na to spotkanie kibiców upatrywał w gościach. Gospodarze, którzy w środku tygodnia zremisowali 1-1 derbowy mecz z Góralem Żywiec nie mieli nic do stracenia z wymagającym i wyżej notowanym rywalem. Od początku spotkania swój styl narzucili przyjezdni. Kluczową dla spotkania mogła być akcja z 40' meczu, kiedy do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Szymon Płoszaj. Najlepszy strzelec ligi niestety nie trafił do siatki i do przerwy mieliśmy remis 0-0. Druga połowa meczu miała podobny przebieg jak pierwsza. Goście strzelali, ale na świetnie spisującego się w tym meczu bramkarza Wojciecha Mroka było to za mało. Obiekt w Żywcu oszalał z radości w 74’, kiedy zainicjowaną akcję przez Tomasza Janika świetnym strzałem znajdującym drogę do bramki zakończył Mateusz Gach. Sensacyjne 1-0. Mimo prób i starań drużynie prowadzonej przez trenera Tomasza Wuwera zabrakło dziś piłkarskiego szczęścia.

Spisująca się poniżej oczekiwań kibiców Koszarawa Żywiec ma swoisty patent na czołówkę a mówiąc krótko liderów. Pokonanie na własnym boisku innej świetnie spisującej się ekipy, jaką jest Kuźnia Ustroń i remis na terenie tego rywala dało do myślenia. Teraz ta sama Koszarawa pokonuje faworyzowaną ekipę WSS Wisła. Kto by pomyślał, że to właśnie były trzecioligowiec będzie rozdawać karty drużynom, które walczą o awans do IV ligi.

Udostępnij Drukuj E-mail