Oceny: (2 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Jedyny mecz rozegrany w sobotnie popołudnie miał miejsce w Milówce, gdzie zgromadzeni kibice, mimo niesprzyjającej pogody, oglądali bardzo ciekawe widowisko. Naprzeciw siebie stanęły ekipy Podhalanki Milówka i LKS-u Pewel Mała. Obie ekipy w ligowej tabeli dzieliło dziewięć punktów i mało kto dawał szanse beniaminkowi na wywiezienie punktów z trudnego terenu Podhalanki.

Gospodarze jako pierwsi mieli świetną sytuację na bramkę, ale piłka zatrzymała się na słupku. Na śliskim boisku piłka nie do końca słuchała zawodników. Błąd bramkarza gości przy wznawianiu gry z piątego metra skrzętnie wykorzystał Bartosz Sala i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Druga odsłona meczu przywitała oba zespoły deszczem. Nie przeszkodziło to w podwyższeniu prowadzenia przez miejscowych. Szczęśliwym strzelcem gola został Piotr Kruczyński.

Gdy wydawało się, że mecz został „zabity”, a kolejne gole dla Podhalanki są kwestią czasu to właśnie przyjezdni zaczęli mądrze biegać, walczyć o wynik i strzelić kontaktowego gola. Ta sztuka udała się za sprawą Łukasza Gancarczyka. Beniaminek dostał swoistych skrzydeł i raz po raz atakował. Nadeszła, 74’ kiedy to akcję jak na treningu dryblując między tyczkami przeprowadził Bartosz Sala i po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tuż przed końcem meczu goście strzelili jeszcze jednego gola.

Sebastian Kuras sprawił, że na końcówkę meczu warto było zostać. Arbiter główny doliczył dwie minuty. W ostatniej akcji meczu po centrze z rzutu rożnego, głową piłkę do siatki skierował Damian Tomiczek ustalając wynik meczu na 4-2.

To było bardzo ciekawe widowisko, które w pełni zrekompensowało deszczową aurę. Dla takich emocji i walki warto być obecnym na meczu i wspierać piłkarzy od pierwszej do ostatniej minuty.

 

Udostępnij Drukuj E-mail