Oceny: (3 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Do bardzo ciekawego spotkania doszło w niedzielne popołudnie w Sopotni, gdzie miejscowy LKS Sopotnia podejmował Metal Węgierska Górka.

Mecz z rangi ciężkich. Gospodarze, którzy po nieudanym początku rundy zaczęli wreszcie punktować w spotkaniu z liderem z Węgierskiej Górki nie mieli nic do stracenia. Od początku do spotkania podeszli bez najmniejszego strachu przed rywalem i dwie pierwsze akcje meczu należały do nich. W odpowiedzi goście postraszyli strzałem Marka Pawlusa, który zatrzymał się na poprzeczce.

W kolejnej akcji napastnik Metalu swoim strzałem znalazł piłce drogę do bramki. Po składnej akcji i dośrodkowaniu Łukasza Bieguna Metal za sprawą właśnie Pawlusa objął prowadzenie.

Mimo, że sytuacji do podwyższenia prowadzenia nie brakowało, to na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 0-1.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Cierpliwość i konsekwencja opłaciła się w 50 minucie, gdy ręką w polu karnym zagrał jeden z obrońców, a arbiter tego spotkania bez wahania wskazał na „wapno”. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Przemysław Gach. Sensacyjne, lecz sprawiedliwe 1-1.

Niesieni dopingiem swoich fanów gracze z Sopotni kontynuowali atakowanie. Zabójczą, jak się później okazało, kontrę wyprowadził Tomasz Pietraszko, który po rajdzie lewą stroną boiska zdecydował się na strzał, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Okazji na wyrównanie lub podwyższenia wyniku nie brakowało. Korzystnego wyniku goście nie oddali do samego końca meczu i ósmy z rzędu komplet punktów dopisują piłkarze Metalu.

Mecz twardy, mecz walki, ale kto powiedział, że o punkty w Sopotni będzie łatwo? Takie mecze też trzeba umieć wygrać- podsumował trener Metalu - Robert Sołtysek.

Udostępnij Drukuj E-mail