Bez komentarzy

"Od śmierci w dolinach zachowaj nas Panie" - te słowa modlitwy często powtarzał Jerzy Kukuczka. 29 lat temu na zawsze pozostał w górach, które tak ukochał. Zginął podczas próby wejścia legendarną, nie zdobytą wówczas południową ścianą Lhotse. Swój pierwszy i ostatni ośmiotysięcznik. Odpadł od ściany na parę metrów przed osiągnięciem celu. Jego partnerem był wówczas Ryszard Pawłowski.

Gdy Jerzy Kukuczka, jako drugi człowiek w historii skompletował Koronę Himalajów i Karakorum Reinhold Messner (który dokonał tego jako pierwszy) napisał mu telegram: "Nie jesteś drugi, jesteś wielki".
To określenie całkowicie oddawało jego wybitność. Spośród 14 ośmiotysięczników, na 10 z nich wytyczył nowe drogi, cztery z nich jako pierwszy zdobył zimą, a trzynaście bez użycia tlenu, siedem w stylu alpejskim, a do tego jeden samotnie. Dodatkowo Koronę zdobył w czasie dwa razy krótszym niż jego poprzednik, nie mając całego zaplecza jakim on wówczas dysponował. Stał się wzorem dla wielu nowych pokoleń wspinaczy i bez wątpienia ciągle inspiruje i fascynuje każdego adepta wspinaczki.

Jego imieniem zostało nazwanych wiele szkół. W Katowicach corocznie odbywa się Maraton Kukuczki i Drużynowy Maraton Kukuczki – biegi organizowane przez Akademię Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. Pamięć o tym wybitnym himalaiście jest nieustannie żywa.

Pamiętajmy, że zawsze możemy odwiedzić jego Izbę Pamięci, którą stworzyła i prowadzi w Istebnej jego żona Cecylia. To dom gdzie zawsze wracał po swoich niebywałych i bezprecedensowych wyprawach, choć ciągle gnało go w góry. 

"Wreszcie najwspanialszy moment w każdej wspinaczce. Chwila, kiedy od szczytu dzieli mnie już tylko kilka kroków, kiedy wiem, że już nic nie stanie mi na przeszkodzie, kiedy wiem, że zwyciężyłem… Zwyciężyłem nie górę, czy pogodę, lecz przede wszystkim siebie, swoją słabość i swój strach. Kiedy mogę już podziękować górze, że i tym razem była dla mnie łaskawa. Tych chwil nie oddam nikomu za żadne skarby i jeżeli muszę w drodze do szczytu pokonywać przeszkody i ocierać się o nigdy nieokreśloną granicę między kalkulowanym ryzykiem a ryzykanctwem, to trudno, zgadzam się. Zgadzam się na walkę ze wszystkimi niebezpieczeństwami, które na mnie czyhają. Zgadzam się na wiatry, które tygodniami biją w ściany namiotów i doprowadzają do granicy szaleństwa. Zgadzam się na drogi prowadzone na granicy wytrzymałości. Zgadzam się na walkę. Nagroda, którą otrzymuję za te trudny, jest niebotycznie wielka. Jest nią radość życia.” – Jerzy Kukuczka, "Mój pionowy świat"

Zdjęcia: Fundacja Wielki Człowiek

Udostępnij Drukuj E-mail