Mecz Piłki Nożnej.
Oceny: (5 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy


Niecałe jedenaście lat temu na stadionie sportowym w Żabnicy miejscowa „Skałka” dopingowana przez niemal całą zgromadzoną na stadionie i w jego pobliżu wieś podejmowała Spójnię Zebrzydowice.


Spotkanie to na długo zapadło w pamięć zgromadzonym na stadionie kibicom jak i piłkarzom. Niecodziennie zdarza się w piłce nożnej, aby mecz kończył się wynikiem 16-0! Nikt się nie pomylił. Był dzień 24 października. W piękne niedzielne popołudnie każdy z przybyłych kibiców czuł, że w Żabnicy rodzi się wielka piłka, a każdy kto stanie na drodze rozpędzonej ekipie z Żabnicy prowadzonej przez Krzysztofa Szymbieloka, może być tylko kolejną ofiarą. Nowicjusz jakim wówczas byli gracze z Zebrzydowic przybyli do Żabnicy z zamiarem sprawienia niespodzianki, jednak to, co wyczyniali gracze „Skałki” można śmiało nazwać meczem życia dla tych piłkarzy. Bohaterem spotkania został niewątpliwie najlepszy strzelec Rafał Chowaniec - strzelec pięciu goli w tym meczu.

Dziś w nieco innych realiach patrzymy na poczynania obu klubów. Spójnia Zebrzydowice jest dziś tak samo beniaminkiem jak jedenaście lat temu. Metal- Skałka Żabnica po swoich latach świetności od paru sezonów jest mocnym ligowcem w Okręgówce. Spotkanie na stadionie w Węgierskiej Górce lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy po celnym strzale jednego ze swoich napastników prowadzili w 28’ spotkania 0-1. Mimo kilku sytuacji po obu stronach wynik nie uległ zmianie i na przerwę w lepszych humorach schodzili goście. Po godzinie gry Jakub Denys znalazł sposób na bramkarza Spójni i mieliśmy remis 1-1. Decydujący cios i jak się okazało bramkę ustalającą wynik spotkania na 2-1 dla Skałki zdobył Paweł Suski w 75’ meczu. Komplet punktów pozostał w Węgierskiej Górce. Po zaciętym meczu, w którym każdy mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść Skałka z piętnastoma oczkami na koncie zajmuje siódme miejsce w ligowej tabeli.

Trzeba pogratulować zawodnikom trenera Śliwy zwycięstwa. Pomimo licznych kontuzji zawodników z podstawowej jedenastki, rezerwowi udowodnili sobie i zgromadzonym kibicom, że drzemie w nich potencjał i charakter w dążeniu do zwycięstwa pomimo niekorzystnego wyniku! Nic nie zdarza się dwa razy i choć nie pokonaliśmy rywali 16-0 to i tak należą się brawa dla każdego zawodnika, który nie odpuszcza i gra do końca!

Dla WG- Media.eu : Paweł Jurasz.

 

Relacja meczu z 2004 roku:

Udostępnij Drukuj E-mail