Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Rowerzysta i obieżyświat.  Nie byłoby w tym może nic imponującego, hobby jak wiele innych, ale Janusz River, bo o nim mowa, liczy sobie… 80 lat. Urodził się w Polsce, w Gdańsku, lecz całe życie spędził we Włoszech. Na dwóch kółkach świat przemierza od 2000 roku.  Na progu XXI wieku wyjechał z Rzymu i przez ten czas zwiedził na rowerze 146 krajów. Odwiedził samotnie bezdroża Syberii, a jego celem jest teraz Australia. Jeszcze kilka lat temu planował zakończyć swoje eskapady w 2008 roku, mając na koncie 100 tys. km. Symbolicznym zakończeniem miała być olimpiada w Pekinie. Igrzyska za nami, a Pan Janusz pedałuje dalej.  Zakończenie swoich wojaży planuje na rok 2024 – to czas powrotu do Rzymu i odstawienia roweru. Na razie jednak – wytrwały podróżnik podąża przed siebie. Zatrzymał się w Radziechowach, by mieszkańcom i turystom opowiedzieć o swoich przygodach. Najważniejsze w tej podróży jest to, iż Pan Janusz chętnie dzieli się swoją pasją, która stanowi dla niego nie tylko sposób na życie, ale możliwość poznania ciekawych osób. Podróżnik chętnie rozmawia z dziećmi, opowiada o przygodach, które spotkały go po drodze.

Oczywiście jego podróż nie byłaby możliwa bez ludzkiej życzliwości i przychylności. Pan Janusz założył sobie, że w swojej wędrówce będzie żył za 3 dolary dziennie. Realia są jednak nieubłagane i życie szybko zweryfikowało to założenie. Swoją wiec podróż Pan Janusz kontynuuje tylko dzięki pomocy przypadkowo spotkanych ludzi.  Dzięki nim ma gdzie spać. Spotkani w różnych miejscowościach ludzie częstują podróżnika domowymi obiadami i miejscowymi smakołykami. Czasem ktoś wciśnie mu do ręki kopertę z niewielką ilością pieniędzy. Ktoś inny pomoże przemieścić się wraz z rowerem przez trudno dostępne tereny.

Pan Janusz w swoich eskapadach trzyma się kilku kluczowych zasad: w miarę możliwości śpi pod gołym niebem. W razie niepogody – szuka schronienia lub okrywa się folią. Jeśli nawet korzysta z czyjejś gościnności - nie śpi w łóżku, lecz na podłodze. Najlepiej jednak śpi mu się w lesie lub na… cmentarzu. Tam według podróżnika jest wbrew pozorom najbezpieczniej. Nie kupuje jedzenia w supermarketach. Je dary lasu i ziemi oraz potrawy regionalne. Nie spożywa mięsa, nie pije alkoholu. Wyjątkiem była jednak wizyta w Rosji. Pije wodę ze studni i z rzek. Unika podróży przez duże miasta, bardziej liczy się dla niego obcowanie z przyrodą. Podróżuje samotnie. Nie używa leków. I jak do tej pory – nigdy nie chorował.

Pan Janusz wraz ze swoim starym zużytym rowerem – budzi niezmienne zaciekawienie. Nam pozostał podziw dla tego samotnego podróżnika, a po wizycie w Radziechowach – wędrowiec pojechał dalej.

Udostępnij Drukuj E-mail