Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Mowa obrazu, pragnienie przestrzeni i mir na sałaszu, czyli tegoroczne Spotkania Integracyjne Artystów im. Jana Wałacha

Gdyby Barbara Wałach żyła, to w ostatni poniedziałek obchodziłaby 76 urodziny i zapewne znów prosiłaby o przełożenie swojej autorskiej wystawy malarskiej o rok… ale już jej wśród nas nie ma. Mimo to w niedzielę 11 września przemówiła do nas ze zdwojoną siłą – obrazem. Już nie tylko dla rodziny i przyjaciół, ale dla wszystkich, którzy zechcą przyjść na wystawę jej prac otwiera się dziś świat przeżyć, emocji, wrażliwości Barbary Wałach, jak tajemniczy ogród. Wielu z nas ją znało, nawet blisko, a jednak żyliśmy w nieświadomości jej artystycznego talentu, jak to się stało, że absolwentka Akademii Sztuk Pięknych – rzeźbiarka, malarka i konserwatorka dzieł sztuki, przez większość postrzegana była jako kustosz Muzeum Jana Wałacha? O tajemnicy tej pięknie mówiła rodzina i znajomi, nie odkrywając jej jednak do końca podczas uroczystego otwarcia wystawy.

Prezentowana w Gminnym Ośrodku Kultury w Istebnej Wystawa malarstwa Barbary Wałach ukazuje nam 59 prac pochodzących zarówno ze zbiorów muzeum na Andziołówce, jak i kolekcji prywatnych. Otwarcia niedzielnego wernisażu dokonały Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury – Elżbieta Legierska – Niewiadomska i Prezes Stowarzyszenia im Jana Wałacha Lucyna Ligocka – Kohut witając licznie przybyłych gości, w tym Kierownika Oddziału Grafiki im. Pawła Stellera Muzeum Historii Katowic – Ewę Liszkę oraz Zastępcę Naczelnika Wydziału Kultury, Sportu, Turystyki i Informacji Starostwa Powiatowego w Cieszynie – Łukasza Konarzewskiego.

Charakterystykę twórczości Barbary Wałach zaprezentował dr Michał Kawulok, który sam przyznał, że mimo ok. dziesięcioletniej znajomości z artystką, żył w nieświadomości jej potencjału. Pani Basia odwiecznie zaprzątnięta była dokumentacją, konserwacją i popularyzacją prac swego ojca, którego dzieła niezwykle sobie ceniła. Co prawda Muzeum Beskidzkie w Wiśle w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku prezentowało wystawę kwiatów malowanych pędzlem Barbary Wałach, ale kiedy bierzemy do ręki katalog jej prac wydany przy okazji tegorocznych Integracji i kolejno odkrywamy sto akwareli, obrazów olejnych i gwaszy, oczywistym staje się, że to, co dotychczas widziała szersza publika było zaledwie rąbkiem wielkiej tajemnicy. Dla kogo więc malowała? Dla przyjaciół, rodziny…siebie, kontemplując otaczającą ją rzeczywistość, odkrywając w niej sensy niewidoczne dla oczu „zwykłych” ludzi. Dr Kawulok mówił o tym, iż przyczyną, dla której prace Barbary Wałach to głównie martwe natury i obrazy z najbliższego otoczenia jej rodzinnego domu, a jedynie z rzadka tak lubiane przez jej ojca krajobrazy, była właśnie skromność i skrytość artystki. Wolała ona w domowym zaciszu tworzyć kompozycje, które później przenosiła swym pędzlem na płótno, niż zabrać sztalugi w plener i ujawnić swój talent przed ludźmi.

Ewa Liszka z muzeum w Katowicach wspominała moment, w którym na tydzień przed realizacją przygotowywanej przez dwa lata wystawy malarstwa Jana Wałacha dowiedziała się o śmierci jego córki, co stanowiło dla niej nie tylko zawodowy cios, ale i osobistą stratę. Jako kolejny głos zabrał Krzysztof Marks, znajomy Barbary Wałach jeszcze z czasów studenckich, który usiłował swego czasu nakłonić ją do pokazania autorskiej wystawy w Katowicach. Wspominał, że na niewiele się to zdało bowiem Pani Basia uważała, że wszystko, co piękne i cenne to twórczość jej ojca, to ją chciała zaprezentować całemu światu. Żyła ona pod brzemieniem obietnicy stworzenia „godnego” Muzeum Jana Wałacha, co okazało się trudem ponad jej siły. Pielęgnowała prace ojca, założyła Stowarzyszenie im. Jana Wałacha, ale nigdy nie osiągnęła zamierzonego celu, w takim kształcie o jakim marzyła. Krzysztof Marks mówił o tym dlaczego Jan Wałach, który przecież nie ukrywał się ze swą twórczością miał trudności z dotarciem do szerszego grona odbiorców, wspomniał o „Sądzie ostatecznym” - potężnym płótnie, które od lat wisi na ścianie pracowni obligując artystów z Rodziny Wałachów do uczciwości względem własnych poglądów i przekonań, co jak wiadomo często „zamyka przed ludźmi niektóre drzwi”. Pan Krzysztof dużo mówił o „mowie przedmiotów” z obrazów Barbary Wałach, o jej intymnym znaczeniu i jego odczytywaniu, a także twórczości „nieskażonej” narzuconym stylem, prawdziwej, autentycznej i szczerej.

Na koniec wernisażu Lucyna Ligocka - Kohut podziękowała wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji wystawy i katalogu, ze szczególnym uwzględnieniem Barbary Juroszek – „dobrego ducha” Stowarzyszenia im. Jana Wałacha, a zarazem osoby, która z wielkim poświęceniem wspierała Barbarę Wałach w ostatnich latach jej życia. O tej sferze działalności Pani Juroszek jednak raczej nikt nie wspominał, koncentrując się na jej pracy jako kustosza i głównego koordynatora powstania katalogu prac Barbary Wałach zawierającego także piękne wspomnienia o zmarłej artystce spisane przez rodzinę i przyjaciół.

Tak oto zakończyła się pierwsza część Integracji, po której nastąpiła krótka „przerwa obiadowa” w Karczmie „Po Zbóju” na Andziołówce. O godzinie 16.00 w Muzeum Jana Wałacha rozpoczął się drugi w tym dniu wernisaż, tym razem wystawy poświęconej pasterstwu w jego twórczości.  Po krótkim powitaniu zebranych głos zabrał Prezes Oddziału Górali Śląskich, radny Gminy Istebna i członek Stowarzyszenia im. Jana Wałacha zarazem – Józef Michałek. Przedstawił on prelekcję dotyczącą nie tylko samego obrazu pasterstwa w twórczości artysty, ale przede wszystkim kultury pasterskiej jako takiej. Było więc o obrzędzie Mieszania Owiec, gospodarce sałaszniczej oraz pojęciu „miru”. Tego ostatniego serdecznie życzę wszystkim nie tylko na sałaszu, bowiem mir to w kulturze pasterskiej sprawiedliwy podział dóbr, miara i pokój, a także godność człowieka wynikająca z poczucia sprawiedliwości. Józef Michałek opowiadał także o inspiracji pasterstwem w sztuce, nie tylko na przykładzie Jana Wałacha, ale także rumuńskiego rzeźbiarza Constantina Brâncușigo (1876-1957), twórcy znajdujących się w Târgu Jiu: Stołu Milczenia, Bramy Pocałunku i Kolumny Nieskończoności. Prelegent podkreślał, że kultura pasterska nie jest nastawiona na gromadzenie dóbr, a do najważniejszych jej wartości zalicza się wiedzę, umiejętności, dialog i tak ważne dla Jana Wałacha poczucie tożsamości. Józef Michałek przybliżył także słuchaczom współczesne zasady organizacji wypasu owiec.

Po prelekcji goście mieli okazję zapoznać się z wystawą prac o tematyce pasterskiej autorstwa Jana Wałacha oraz wydanym z tej okazji katalogiem. V Spotkania Integracyjne Artystów im. Jana Wałacha zakończył koncert Zbigniewa i Jana Wałachów oraz Jana Kaczmarzyka połączony z prezentacją instrumentów pasterskich i opowieścią o dawnych muzykach i biesiadach.

Obie wystawy będą otwarte dla zwiedzających do końca listopada – serdecznie polecam w duchu kulturalnej jesieni.

Zdjęcia Oliwia Szotkowska

 

Udostępnij Drukuj E-mail