Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Były szkołą poznawania świata i miejscem spotkań. W dawnych karczmach, stanowiących centrum życia wsi, toczyło się życie towarzyskie. Spotykali się sąsiedzi i znajomi. W beskidzkiej karczmie można było spotkać Słowaka, Węgra i Żyda. Napić się wina i uczcić narodziny potomka. Tu odprawiano wesela, stypy, tu pito i tańczono. Dla młodych to miejsce na potańcówkę i ludową przyśpiewkę. Odkąd od XIII wieku zaczęły się pojawiać powszechnie w polskich wsiach – stały się jednocześnie najbardziej okazałymi budowlami w okolicy. Odgrywały ważną rolę w życiu lokalnych społeczności. Pobierano w nich myto, sprawowano sądy i dokonywano różnych transakcji.

Karczma, której nie ma

Prawdopodobnie na rozdrożu z Juszczyny do Sporysza, Sopotni Malej i Wieprza – stała karczma. Była drewniana i jednoizbowa. Pozornie nie różniła się od innych chałup, jej jedynym znakiem rozpoznawczym był… ustawiony przed wejściem snopek siana. Do zadań dworu należało zaopatrzenie karczmy w alkohol. Władze austriackie od początku starały się ograniczyć spożywanie alkoholu przez chłopów beskidzkich wsi. Pomysłowi chłopi zaczęli więc na własna rękę produkować domowej roboty alkohol. Tym sposobem domowo wytwarzane wino włączano do obiegu w sprzedaży w karczmie, gdzie przede wszystkim uzupełniało braki alkoholowe narzucone przez dwór, ale miało i również dodatkową zaletę – było znacznie tańsze.

Jedną z najstarszych karczm jest Stara Karczma w Jeleśni. Jej powstanie datuje się na XVIII wiek, a usytuowanie związane było z dobrym miejscem komunikacyjnym.  Wówczas karczmarzem był Walenty Piela. To w tej karczmie zatrzymywali się oficerowie wojsk królewskich, by od poddanych egzekwować świadczenia na rzecz wojska, wyznaczone stosownym pismem urzędowym. Karczma stała przy popularnym miejscu targowym – dziś między karczmą a kościołem - który łączył Żywiecczyznę z Orawą, należącą wówczas do Węgier. Był to jednocześnie fragment szlaku bursztynowego. Jedna z legend głosi, iż strop do karczmy przeniesiono z krakowskich Sukiennic. W XVII i XVIII wieku w Beskidach grasowało wielu zbójników – często zaglądali oni do jeleśniańskiej karczmy, prawdopodobnie również okradając jej klientów. Jednym z nich był Jurek Fiedor zwany Proćpokiem, jednak wkrótce został on skazany na śmierć.

Udostępnij Drukuj E-mail