Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Od wtorku 8 listopada aż do końca stycznia przyszłego roku w Gminnym Ośrodku Kultury, Promocji, Informacji Turystycznej i Bibliotece Publicznej w Istebnej podziwiać możemy niecodzienną wystawę fotografii Jana Sikory z Trzyńca pt. „Beskidy przed półwiekiem”. Na świeżo pobielonych ścianach wiszą czarnobiałe obrazy minionego czasu, dowód na istnienie świata, którego dzisiaj już nie znajdziemy. Stare drewniane chaty kryte szyndziołami, wnętrza izb ze świętym kątem, rozlegle pola pełne ostrewek siana, ludzie przy pracy, mężczyźni z końmi, kobieta z dzichtą. Nikt nie pozuje, swej pracy nie przerywa i nie patrzy w obiektyw. Jan Sikora zatrzymał chwile, takimi, jakimi<były, nie musiał ich upiększać, bo one były piękne swą prostotą i życiową naturalnością.

Obecny na wernisażu wystawy Prof. Daniel Kadłubiec pokazuje na drewnianą chatę – „a tego domu już tam nie ma, jest w Rożnowie, w skansenie”, tamto pole, od lat nikt go nie uprawia, czasem przyjadą na wakacje, dacza tam stoi, a ten człowiek, co na zdjęciu prowadzi konia z wozem… już nie żyje i siana nikt nie zbiera i krów nie ma. Czarnobiały świat z negatywów odszedł na zawsze.

Dzisiaj możemy go zobaczyć, przynajmniej w tym fragmencie, w jakim uwieczniła go pasja Jana Sikory. Urodzony w Nawsiu koło Jabłonkowa 9 X 1938 r., wyrastał podczas II wojny światowej w sąsiednim Milikowie, w roku 1947 jego rodzina przeprowadziła się do Trzyńca, gdzie ukończył szkołę podstawową, po czym zapisał się do gimnazjum w Czeskim Cieszynie. Po zdaniu egzaminu maturalnego rozpoczął studia pomaturalne w zakresie maszynoznawstwa, podjął pracę w Ostrawie – Witkowicach, skąd po pięciu latach wrócił do Trzyńca, do tutejszej huty, jako kierownik działu ekspedycyjnego, studiując zaocznie w ostrawskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, gdzie uzyskał  tytuł inżyniera.  Całe swoje życie zawodowe związał z trzyniecką hutą, w której piastował różne odpowiedzialne stanowiska.

W młodości związany także ze sportem i to z różnymi jego dyscyplinami. Szczególnie intensywnie fotografował w okresie czterech lat poprzedzających okres studencki, potem jak mówi miał już mniej czasu na oddawanie się swojej pasji, został jej jednak wierny przez całe życie. Jan Sikora pracował zawsze na dobrym sprzęcie i nie szczędził na niego pieniędzy. Mistrz światłocieni, umiał zawsze uzyskać głębię i wyrazistość wykonywanych zdjęć. Rozmiłowany w Beskidzkim krajobrazie uwieczniał domy, ludzi, ich codzienne życie oraz piękno natury. Jednym z ulubionych miejsc fotograficznych plenerów była dla niego zawsze Łomna, z której wywodziła się jego matka. Artysta posiada niezwykły dar związany z jego emocjonalnością i wrażliwością, potrafi uchwycić nie tylko obraz, ale i klimat chwili. Patrząc na jego zdjęcia słyszymy skrzypienie śniegu pod butami i czujemy chłód na twarzy, pachnie siano, skrzypią koła wozu, w świętym kącie szept modlitwy.

Dziś Jan Sikora nadal nie roztaje się z aparatem… małym, cyfrowym, widać, że patrzy jak inni robią zdjęcia, ale już nie wychodzi w plener… żartuje, że zakumplował się z Parkinsonem… towarzysz Parkinson nie lubi spacerów.

Inicjatorem nowo otwartej wystawy jest prof. Daniel Kadłubiec - wybitny folklorysta i długoletni wykładowca Etnologii na Uniwersytecie Śląskim Filii w Cieszynie, a prywatnie przyjaciel Jana Sikory. Wernisaż uświetniony został muzyką w wykonaniu Zbigniewa Wałacha oraz przybyciem znanego aktora wywodzącego się z Istebnej Marka Probosza wraz z matką Franciszką.

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły