Oceny: (1 raz)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

W wigilię św. Mikołaja 5 grudnia przyjeżdżamy do Koniakowa i zbieramy się w Centrum Pasterskim u naszego Bacy Piotra Kohuta. Na parterze pobekują owce i koza, spokojnie przeżuwając siano ze żłobów. Pachnie owczarnią i świeżym igliwiem nieprzystrojonej jeszcze choinki. Na piętrze stroi się już kapela Zbyszka Wałacha, słychać skrzypce i gajdy. Przy suto zastawionych serami i wędlinami stołach zasiadają pierwsi goście, a etnograf Małgorzata Kiereś porządkuje przed prelekcją papiery. Izba jest jasna i ciepła, pełno tu wełnianych kłębków, pasterskich naczyń, dzwonków i sprzętów służących do obróbki owczego runa. Schodzą się pasterze i miłośnicy ludowej kultury, coraz to gwarniej – pora zaczynać…

Piotr Kohut nie stworzył tego miejsca, aby pełniło rolę muzeum, które zamknie historyczne pasterstwo w ramy szklanych gablot, bo pasterstwo to wolność i wędrówka. Gospodarz witając gości mówił o tym, że jego celem nie jest zbieractwo dawnych, nieużywanych i zardzewiałych przedmiotów. Centrum Pasterskie w Koniakowie ma pokazywać wypas owiec jako wciąż żywe zjawisko, owszem podlegające dziejowym przemianom, ale trwające i dostosowujące się do nowych realiów. Zgromadzone tu dzwonki, puciery, czerpoki, baranice i palice, jeszcze nie tak dawno towarzyszyły pasterzom na halach. Wszystkiego można tu dotknąć, spróbować, nieustannie organizowane są warsztaty i pokazy. W ten niezwykły wieczór wigilii św. Mikołaja Centrum wzbogaciło się o pewien ważny historycznie element ekspozycji, bowiem Małgorzacie Kiereś udało się sprowadzić do Koniakowa kopie cennych dokumentów poświadczających utworzenie i funkcjonowanie najstarszego na naszym terenie sałaszu Rdzowka.

Kojarzony powszechnie z prezentami, siwą brodą i reniferami św. Mikołaj był w ludowych wierzeniach uznawany za patrona i szczególnego opiekuna zwierząt i ptaków. Przez długie lata czczono Go jako patrona bydła domowego, chroniącego go przed pojawiającymi się zarazami. Uznawano, że Święty posiada władzę poskramiania wilków oraz pełnienia opieki nad pasterzami i ich trzodami.

W Karpatach wierzono, że w dzień świętego Mikołaja wilki schodzą się w jedno miejsce, a święty wyznacza, czyje bydło i owce wolno im w nadchodzącym roku pożreć. 
W wigilię tego święta powszechnie pościli pasterze, wierząc, że w ten sposób uchronią swój dobytek od szkody. Dzień ten był dniem ofiar kościelnych, które zapewnić miały ochronę przed wilkami przez cały nadchodzący rok. Szóstego grudnia pasterze przynosili do poświecenia wełnę, którą przeznaczano później do przędzenia. Spotykano się i wspominano zakończony sezon wypasu owiec.

Wspólne posiady w Centrum Pasterskim wpisują się więc pięknie w wielowiekową tradycję tej ziemi. Najważniejszym punktem tegorocznego spotkania była krótka prelekcja etnograf Małgorzaty Kiereś w znacznej mierze poświęcona dawnemu koniakowskiemu sałaszowi Rdzowka. Jego powstanie datowane jest już na rok 1577, a więc na długo przedtem nim okoliczne obszary zostały zasiedlone. Poświadczający to dokument odnajdziemy w najstarszym cieszyńskim urbarzu. Funkcjonowanie tutejszego wypasu jest niezwykle skrupulatnie udokumentowane, mamy bowiem nie tylko możliwość poznania wszystkich udziałowców sałaszu, ale także liczbę posiadanych przez nich owiec i kóz. Materiały te możemy zobaczyć już w Centrum Pasterskim, a z czasem wystawa wzbogaci się jeszcze o 12 plansz, które pozwolą na pokazanie najważniejszych dokumentów związanych z wypasem owiec na terenie całej Beskidzkiej Trójwsi.

Ciekawostką jest, że na obszarze tym nigdy nie odrabiano pańszczyzny, co dowodzi, że wśród mieszkańców nie było chłopów, a jedynie pasterze. Świadczą o tym także terminy płacenia podatków oraz zapisy z dziennika misjonarza Leopolda Tempesa. Pierwszy zbudowany w 1720 roku kościółek drewniany w Istebnej nosił wezwanie Niepokalanego Poczęcia NMP, odpust obchodzono jednak na św. Michała 29 września, bo jak pisał ówczesny duszpasterz wszyscy mieszkańcy byli pasterzami.

Prelegentka przedstawiła także historyczne przemiany w systemie podatkowym oraz prawodawstwie względem sałaszników. Począwszy od schyłku panowania Piastów, kiedy to podatki płacono w naturaliach, między innymi gontach, poprzez zmiany w prawie za czasów Habsburgów, aż po definitywny koniec dawnego sałasznictwa, a więc 5 lipca 1853 r., kiedy to Górale przegrali walkę o ziemię z rozrastającymi się obszarami leśnymi, których eksploatacja pozwalała na rozwój przemysłu.

Istotą wypasu kulturowego była wspólnota, umiejętność wzajemnego dogadywania się i budowania zaufania. Dzisiaj ludzie tacy jak Piotr Kohut usiłują powrócić do tamtych wartości, równowagi pomiędzy wypracowaniem zysku, a poszanowaniem przyrody, dialogu i wiedzy. Jak dotychczas wiele wskazuje na to, że może się to udać. Spotkania takie jak to w wigilię św. Mikołaja, przy wspólnym stole, ludowej muzyce, w duchu tradycji i poznawania własnej historii są tego ważnym przejawem.

 

Udostępnij Drukuj E-mail