Oceny: (3 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

W niedzielę 13 grudnia 1981 roku o godzinie 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju. Na ulice wielu polskich miast wyjechały czołgi. Pojawiła się milicja i służby bezpieczeństwa. Wprowadzono godzinę policyjną. W tym roku obchodzimy 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

A jak ten dzień i następujący po nim czas wspomina uczestnik tych wydarzeń?

Oddajmy głos Tadeuszowi Motyce z Ciśca.

 

„Dzień pełen niepewności...”

„12 grudnia nic nie zapowiadało tego, co czeka nas wkrótce. W niedzielę 13 grudnia udałem się na msze świętą do Kościoła w Ciścsu na godzinę 7 rano. Jednak ksiądz rozpoczął od informacji, że to co stało się w nocy, jest wielką tragedią dla Polski. Mówił bardzo ogólnie, ale stwierdził, ze Kościół jest z narodem. Wówczas nie wiedziałem jeszcze, co się wydarzyło. W telewizji usłyszałem o wprowadzeniu stanu wojennego. Ogólnie jednak był to dzień pełen niepewności. W poniedziałek jak zwykle udałem się do pracy na drugą zmianę do Fabryki Śrubena w Żywcu. Wszystkie dostępne tablice zapełnione były plakatami o treściach komunistycznych. Wraz z kolegami wiedzieliśmy, ze coś trzeba robić, coś działać. Nie można było stać biernie. Nie byliśmy zupełnie do tego przygotowani, prawnie również. To był nasz początek działalności opozycyjnej - zaczęliśmy od pisania na obiektach użyteczności publicznej i w Ciścu haseł antykomunistycznych.

W drodze do pracy na trzecią zmianę byliśmy zatrzymywani przez ZOMO. Ogólnie wśród ludzi panował strach i dezinformacja. Zostały zawieszone związki zawodowe, nie wolno było organizować zgromadzeń. Słuchaliśmy Wolnej Europy i Głosu Ameryki. Utrudniony był kontakt telefoniczny. Sklepy świeciły pustkami. Godzina policyjna i kartki na żywność - to obraz tamtych dni. Po Ciścu jeździła milicja.”

Noc z 9/10 stycznia 1982

„Za działalność opozycyjną zostałem zatrzymany o północy z 9 na 10 stycznia 1982 roku w swoim domu. Zatrzymania dokonali funkcjonariusze MO z Węgierskiej Górki i ORMO. Zabrano mnie na posterunek w Węgierskiej Górce, gdzie panowały ciężkie warunki.  Tu chciałbym podkreślić bardzo brutalne zachowanie tych osób. Najbardziej agresywnie zachowywał się Naczelnik z Posterunku w Węgierskiej Górce. Następnie zostałem przewieziony na komendę do Żywca, gdzie przetrzymywano mnie przez 3 dni. Po przesłuchaniu w Żywcu przewieziono mnie do aresztu śledczego w Bielsku - Białej. Przed Sądem w Krakowie zapadł wyrok: trzy lata pozbawienia wolności. Po rewizji prokuratora dołożona dodatkowe dwa lata pozbawienia praw publicznych. Wyrok zapadł w trybie doraźnym, co oznacza brak możliwości odwołania. W tym miejscu podkreślę, że na rozprawę w Krakowie przyjechała grupa około 30 młodych osób z Ciśca, którzy swoją obecnością wyrazi wsparcie dla mnie i moralną pomoc. Chciałbym im wszystkim za to bardzo podziękować. Karę odbywałem początkowo w Jastrzębiu Zdroju, a następnie od czerwca 1982 roku w Potulicach koło Bydgoszczy. W tym zakładzie karnym zgromadzeni byli głównie opozycjoniści z rejonu północnej Polski. W więzieniu kontynuowaliśmy swoją działalność polityczną. W podziemiu dalej działała opozycja, były ulotki, grypsy i gazetki, był i powielacz.”

Kryptonim "Litera"

„Na podstawie ułaskawienia zostałem zwolniony z więzienia w kwietniu 1983 roku. Ułaskawienie oznaczało jednak tylko zawieszenie kary. Przedłużono mi jednak zawieszenie na 2 lata dodatkowe. Nie pomogły odwołania. Na koniec otrzymałem od komunistycznej władzy pismo, w którym mi moją działalność przebaczają i puszczają wszystko w niepamięć... SB nadało mi kryptonim "Litera" Po okresie przemian w 1989 roku złożyłem wniosek o uniewinnienie. Został rozpatrzony pozytywnie.”

Wyrok w zawieszeniu, czyli trzeba działać dalej

„W trakcie gdy obowiązywał wyrok w zawieszeniu, zostałem z powrotem przyjęty do pracy w Żywcu. Nawiązałem kontakt z opozycyjną grupą żywiecką, która drukowała podziemne pismo "Drzazga". Członkowie tej grupy również mieli wyroki w zawieszeniu, ale jednak dalej kontynuowali swoją działalność. Zajmowaliśmy się rozprowadzaniem ulotek, książek, gadżetów. Zbieraliśmy również pieniądze na pomoc dla rodzin kolegów w więzieniach. Taką działalność prowadziłem do 1989 roku. Po tym czasie wstąpiłem do Komitetu Obywatelskiego. W zakładzie pracy byłem także jednym z organizatorów tworzenia struktur NSZZ "Solidarność".”

Ordery, odznaki...

„Decyzją Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z dnia 30 listopada 2009 roku zostałem odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wręczono mi go w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach. Otrzymałem także medal od NSZZ "Solidarność” za działalność opozycyjną; z IPN -u dostałem odznakę "za zasługi dla niepodległości". W sierpniu 2016 roku Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nadał mi odznakę honorowego "Działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych", tym samym otrzymałem status działacza opozycji. W ubiegłym roku zostałem zaproszony do Potulic na uroczystości sierpniowe. Było wmurowanie pamiątkowych tablic, było zwiedzanie celi, w której odbywałem karę, było spotkanie z kolegami z tamtych dni...”

Tadeuszowi Motyce dziękuję za rozmowę i udostępnione materiały

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły