Oceny: (4 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

„...Żeby się Wam chowało wszystko boskie stworzenie...

Żeby Wam się darzyło, kopiło, snopiło,

Do stodoły dyszlem obróciło,

Żebyscie mieli pełne obory, pełne pudła,

Żeby Wam gospodyni u pieca nie schudła.”

 

W gościnnych progach Muzeum Miejskiego w Żywcu o obrzędowości i zwyczajach Świąt Bożego Narodzenia rozmawiamy z etnograf Barbarą Rosiek.

 

Ewa Jeremicz: Wprawdzie ciągle toczą się dyskusje na temat tego, które święta są nadrzędne - Boże Narodzenie czy Wielkanoc - jednak w świadomości i mentalności ludowej to Boże Narodzenie zajmuje miejsce szczególne. Dlaczego?

Barbara Rosiek: - Podniosły nastrój Bożego Narodzenia powoduje, że święta te przeżywamy w wyjątkowy sposób. Cechuje go pewna tajemniczość związana z nowym życiem. Przychodzące na świat Dzieciatko sprawia, że ogarnia nas nadzieja, dobroć, ufność i miłość. Nieraz wspominamy święta z własnego dzieciństwa. Atmosferę tworzą także bożonarodzeniowe pieśni śpiewane w kościołach i domach, a kolędy w kulturze ludowej są nieodłącznym składnikiem świąt - w wierzeniach ludowych słowo miało ponadto szczególna moc w tworzeniu rzeczywistości. Wypowiedziane czy wyśpiewane w określonych okolicznościach miało moc sprawczą.

 

Wiele świąt ma korzenie pogańskie. Czy data 25.12 również się w tę tezę wpisuje?

- Święta zimowe zajmują szczególne miejsce w naszym kalendarzu. Postrzegamy je przez wymiar chrześcijański, ale niosą one także i inne treści: rozpoczyna się nowy etap. Pierwotnie święta wiązały się z przesileniem słonecznym, z odradzającym się światłem, życiem, wegetacją, a także ze zmarłymi przodkami i ich kultem. Oddawały istotę ludowej wizji czasu, związanego z wędrówką Słońca na nieboskłonie i zmiennością faz Księżyca. Czas kolisty wracał do punktu wyjścia. Tym momentem było zimowe przesilenie słoneczne. Odradzanie się słońca i światła było okresem burzenia starego porządku.

 

Jakie zwyczaje i obrzędy charakterystyczne są dla Żywiecczyzny?

- Trudno wskazać obrzędy właściwe tylko Żywiecczyźnie, bo ich struktura jest wspólna. Wszędzie kwintesencją świętowania jest wieczerza wigilijna, która łączy świat żywych ze światem zmarłych. U nas bardzo rozwinięte były życzenia świąteczne, czyli powinszowania. Wypowiadane były w specyficzny sposób: jednostajnie, dynamiczne, rytmiczne. Przekazujących oracje nazywano kolędnikami. Kolędników natomiast często postrzegano jako przedstawicieli pozaziemskiego świata. Dlatego ich obecność była obwarowana rytualnymi zachowaniami. Przybywając pod dom ogłaszali swą obecność hałasem, śpiewem, pytaniem o pozwolenie na kolędowanie. Po otrzymaniu zgody wkraczali w "ten" ziemski świat. Za kolędowanie dziękowano darami: pieczywem, jabłkami, orzechami, pieniędzmi czy wódką.

W izbie nad stołem zawieszano wierzchołek jodełki - tzw. połaźnicę, zastąpioną później przez choinkę. Wieszano na niej jabłka orzechy, czosnek, cebulę, słomiane łańcuchy. Występująca pod różnymi postaciami słoma oraz ziarna zbóż zebrane w ubiegłym roku gwarantowały przeniesienie wegetacji do nowego cyklu. Ziarno, siano, produkty rolne oraz sporządzone z nich potrawy wigilijne miały gwarantować obfitość. Stół otaczano żelaznym łańcuchem, tworząc w ten sposób bezpieczny krąg.

 

Czy kultura masowa i pewnego rodzaju komercjalizacja świat wpływa na bardziej świecki charakter Świąt Bożego Narodzenia?

- Komercjalizacja jest wszechobecna. Już przecież krótko po Dniu Zadusznych pojawiają się w sklepach reklamy Świąt Bożego Narodzenia. Jakie są konsekwencje? To z pewnością powoduje zmiany, ale też i zmienia się nasze życie, zmienia się jego tempo. Media i reklama wypaczają święta, ale można tez spojrzeć na bardziej optymistycznie: nie spędzamy już aż tak wiele czasu na przygotowywaniu wspólnych posiłków świątecznych, wiele potraw kupujemy. Ten czas z rodziną spędzony na zakupach to też ważny czas, wspólny, podczas którego w ten współczesny sposób tworzymy otoczkę świąt.

Ewa Jeremicz: Dziękuję za rozmowę.

Barbara Rosiek: Dziękuję.

 

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły