Oceny: (2 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Długie weekendy i święta nie dla wszystkich są czasem odpoczynku i relaksu. Nie wszyscy bezpiecznie wracają do domów z urlopu, a policja po każdych wolnych dniach od pracy podaje statystki, które są bezlitosne. To tylko liczby, ale za każdą z nich stoi ludzkie nieszczęście i tragedia dla rodziny. Przypomnijmy dziś te najbardziej tragiczne wydarzenia drogowe, kolejowe i lotnicze na Żywiecczyźnie i na terenie Beskidów z ostatnich lat.

Stryszów, 1925 r.

Wypadek kolejowy z 1 września 1925 roku. W wyniku najechania pociągu pasażerskiego relacji Kraków - Zakopane na wojskowy pociąg wycieczkowy rannych zostało 12 osób.

Barwałd Średni koło Wadowic, 1944 r. - katastrofa kolejowa

Do tragicznego zdarzenia doszło 24 listopada 1944 roku w Barwałdzie Średnim koło Wadowic.  Zderzyły się pociąg osobowy Zakopane – Kraków z niemieckim pociągiem towarowym. W wyniku zderzenia zginęło około 130 osób, a ponad 100 zostało rannych. Byli to głównie mieszkańcy Ziemi Wadowickiej. Biorąc pod uwagę liczbę ofiar śmiertelnych była to najtragiczniejsza katastrofa kolejowa w historii polskich kolei.

Babia Góra, stok Policy,  1969 r. - katastrofa lotnicza

Miała miejsce 2 kwietnia 1969 na północnym stoku Policy w Paśmie Babiogórskim, na terenie Skawicy. Była to katastrofa lotu PLL LOT 165. W wiosenny dzień kwietnia rozbił się samolot An-24 SP-LTF. Na pokładzie znajdowały się 53 osoby (47 pasażerów i 6 członków załogi). Wszyscy zginęli.

Do dziś przyczyny katastrofy pozostają niejasne. Nie zostało wyjaśnione, w jaki sposób piloci mogli przeoczyć Kraków przy panującej wówczas dobrej widzialności. Fakt ten tłumaczono jakością aparatury nawigacyjnej w Krakowie. Pojawiają się również sugestie, że piloci próbowali uciec z Polski, stąd też ich przelot na niskiej wysokości nad Beskidami, który mógł doprowadzić do katastrofy.

Oficjalny komunikat odnośnie do przyczyn tej katastrofy wyszczególniał błędy w działaniu załogi, wady systemu załoga - statek powietrzny oraz naruszenie przepisów kierowania ruchem lotniczym. Brano również pod uwagę błędy działania kontrolerów ruchu lotniczego i wady systemu kierowania ruchem lotniczym.

Tragedia w Wilczym Jarze koło Oczkowa, 1978 r.

Wydarzyła się dnia 15 listopada 1978 w Wilczym Jarze, nieopodal Oczkowa. Jest to druga pod względem liczby ofiar katastrofa drogowa w powojennej historii Polski. Śmierć poniosło 30 osób, 9 udało się uratować. Autobusem podróżowali górnicy - mieszkańcy Żywiecczyzny. Zmierzali do pracy do kopali KWK "Brzeszcze", KWK "Mysłowice" i KWK "Ziemowit". Najmłodsza ofiara miała lat 18.

Wokół przyczyn katastrofy narosło wiele spekulacji. Oficjalny komunikat Polskiej Agencji Prasowej głosił: przyczyną katastrof drogowych było niezachowanie przez kierowców prędkości bezpiecznej (poniżej 30 km/godz.) w chwili wjazdu na most i właściwej techniki jazdy, […] co miało miejsce w szczególnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych. W nocy temperatura spadła do minus 6 st. Celsjusza. Świadkowie mówili, że na drogach w pobliżu zbiorników wodnych „tworzyły się białe osady zamarzniętych kropel rosy”.

Paweł Zyzak - autor książki "Tajemnica Wilczego Jaru" - w swojej obszernej pozycji poświęconej katastrofie wysnuwa tezę, iż prawdopodobna przyczyną wypadku było zderzenie z innym pojazdem - być może policyjną nyską.

Świnna, 2005 r.

Mowa o katastrofie kolejowej w Świnnej 19. grudnia 2005 roku, na trasie Sucha Beskidzka – Żywiec. W wyniku awarii hamulców w jednym z pociągów doszło do zderzenia z drugim składem. Maszynista elektrycznej jednostki EN57 jadący z przeciwnego kierunku po tym samym torze, uprzedzony przez dyżurną ruchu o grożącym niebezpieczeństwie, zatrzymał pociąg oraz natychmiast podjął jazdę w kierunku przeciwnym - tym samym, w którym podążał rozpędzony skład. Przy podobnej prędkości obydwu pojazdów doszło do przyjęcia zderzenia, co z dużym prawdopodobieństwem zapobiegło katastrofalnym skutkom ewentualnego zderzenia czołowego. Rannych zostało 7 osób.

Przybędza, 2012 r.

Jeden z najbardziej tragicznych w skutkach wypadków drogowych.

Przypomnijmy - do wypadku doszło 28 marca 2012 r., ok. godz. 21.35. Na drodze wówczas S-69 w Przybędzy mikrobus, wiozący 17 górników po pracy do domów, uderzył w naczepę jadącego z naprzeciwka samochodu ciężarowego, która znalazła się na jego pasie ruchu. Na miejscu zginęło siedem osób, w tym kierowca busa. Ósma osoba zmarła w szpitalu. Dziesięciu rannych trafiło do szpitali w Bielsku-Białej, Żywcu i Sosnowcu. Ofiary pochodziły m.in z Kamesznicy i Milówki

dobryreportaz.blogspot.com

Udostępnij Drukuj E-mail