Bez komentarzy

Tegorocznymi jubilatami z gminy Ujsoły byli:

  1. Państwo Anna i Józef Paciorek – para obchodząca 65-lecie pożycia małżeńskiego – Żelazne Gody.
  2. Państwo Maria i Franciszek Szatanik - 60-lecie pożycia małżeńskiego – Diamentowe Gody.
  3. Państwo Rozalia i Jan Kręcichwost - 60-lecie pożycia małżeńskiego – Diamentowe Gody.
  4. Państwo Anna i Bolesław Tanistra - 60-lecie pożycia małżeńskiego – Diamentowe Gody.
  5. Państwo Helena i Władysław Krawiec - 60-lecie pożycia małżeńskiego – Diamentowe Gody.
  6. Państwo Zofia i Józef Powieśnik - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  7. Państwo Marianna i Stanisław Greń - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  8. Państwo Franciszka i Krzysztof Braksator - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  9. Państwo Genowefa i Stanisław Frank - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  10. Państwo Maria i Antoni Hankus - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  11. Państwo Elżbieta i Tadeusz Hamerla - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.
  12. Państwo Gabriela i Witold Stolarscy - 50-lecie pożycia małżeńskiego – Złote Gody.

W sobotę 14 października podczas wręczenia pamiątkowych statuetek i medali Prezydenta RP, Wójt Gminy Ujsoły - Pan Tadeusz Piętka zwrócił się do Jubilatów tymi słowami:

„Nie można zatrzymać żadnego dnia, ale można go przynajmniej nie stracić… Jest taka piękna opowieść o człowieku, który jako pierwszy wynalazł przyrząd do mierzenia czasu. Przyrząd był bardzo prosty; zwykły patyk wbity w ziemię i zwykły przywiązany do niego sznurek. Ale był dla niego niezwykle cenny, bo wynalazł go z miłości do pewnej pięknej dziewczyny, którą kochał ponad wszystko. Wynalazł go po to, aby odmierzać czas, który upływa między jednym a drugim ich spotkaniem. I był bardzo szczęśliwy; wkrótce się pobrali i mieli dzieci. I pewnie nikt by już o tym dziś nie pamiętał, gdyby nie to, że on na tym pierwszym swoim wynalazku jednak nie poprzestał.

Wciąż coś mierzył i liczył i wciąż wynajdował coraz to nowe przyrządy do „krojenia” czasu. Najpierw odliczał lata, potem miesiące i tygodnie. Potem godzinę podzielił na minuty, a minutę na sekundy. W końcu dobrał się i do sekund dzieląc je nawet na tysięczne części. Tak powstały kalendarze, zegary, stopery.  A wszystko po to, aby ujarzmić czas i nad nim zapanować. Ale im bardziej ten czas dzielił, ważył i obliczał, to tym szybciej mu uciekał. W końcu ruszył za nim w pościg o więcej sekund, minut i godzin potrzebnych do jego dyspozycji. Bo kariera, bo wnuki, bo pieniądze, bo jeszcze nie ta pora. Zresztą sensownych powodów zawsze miał bez liku. Przesiadał się, co chwila na coś szybszego i bardziej precyzyjnego; z osiołka na konia, z konia na samochód, z samochodu na pendolino, na samolot, w końcu na rakietę i gnał, wciąż gnał. Wszystko po to, żeby go nareszcie dopaść czas, żeby mieć go w garści, żeby nim rządzić, pokazać, kto jest jego prawdziwym panem. Opętany tą tylko jedną myślą przestał zauważać wszystko wokół.  Przestał widzieć, że przecież ptaki nie mają zegarków, a latają wysoko i są szczęśliwe, niedźwiedzie nie patrzą w kalendarz, a przecież idą spać o właściwej porze. Nie oglądał już ani wschodów, ani zachodów słońca, które uwielbiała oglądać jego żona. Przestał w końcu nawet i ją zauważać. Z amoku otrząsnął go dopiero jej suchy kaszel, który zwiastował śmierć. Było już jednak za późno, nic nie mógł już zrobić. On władca czasu nie mógł cofnąć czasu, który sam stworzył. Wygrażał samemu Bogu; wszystko na próżno. Stracił swój jedyny skarb pochłonięty mierzeniem czasu, na który nie miał żadnego wpływu. Ale po wielu latach, kiedy już umarł, Bóg dał mu jeszcze jedną szansę. Miał sobie wybrać jeden dzień ze swojego życia, żeby jeszcze raz go przeżyć. A on nie wybrał tego dnia, kiedy wynalazł przyrząd do mierzenia czasu, ani tego, kiedy się ożenił, ani nie wybrał tych dni, kiedy był piękny i młody, ale wybrał ten dzień, kiedy odchodziła jego żona. Kiedy uciekł od niej chcąc zatrzymać czas. Wybrał ten dzień po to, aby wspólnie z nią obejrzeć ostatni zachód słońca. Aby przeżyć tę chwilę, od której kiedyś uciekł, a która przecież była przeznaczona tylko dla niego.  Bo czasu zatrzymać się nie da, ale przynajmniej można go nie stracić…."

Dla Jubilatów zagrał zespół Młode Juhasy. Po Mszy Świętej sprawowanej przez Księdza Proboszcza Józefa Gębalę zaproszeni goście udali się do Geo-Parku Glinka, gdzie czekał poczęstunek.

zdjęcia: Gmina Ujsoły

Udostępnij Drukuj E-mail