Oceny: (4 razy)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny – w naszej tradycji dwa dni pamięci o tych, którzy odeszli. Odwiedzamy tłumnie cmentarze i groby naszych bliskich, czasem jeżdżąc w odległe zakątki kraju.
Są jednak takie nekropolie, na które nie zagląda prawie nikt lub tylko niewielka garstka ludzi, jakże odmienne od tych „naszych”, uporządkowanych i udekorowanych w te chłodnie już dni, kolorowymi chryzantemami i setkami płonących zniczy.

Jednymi z nich są kirkuty żydowskie, często niszczejące i opuszczone. Są niemymi świadkami upamiętniającymi naszych obywateli, którzy kiedyś żyli wśród nas, zostawiając ślad swojej bogatej kultury, dając podwaliny pod rozwój gospodarczy i stając się jednocześnie częścią historii i kultury naszego kraju.

W naszym regionie znajdują się tylko dwa ocalałe takie cmentarze, jeden w Żywcu przy ul. Stolarskiej, drugi w Milówce przy drodze do Kamesznicy, na stoku z lewej strony mostu na Sole. Oba otoczone murem, ten w Żywcu też częściowo odnowionym ogrodzeniem. Oba przez cały rok zamknięte, choć ten żywiecki na te dwa dni zostanie otwarty. Kirkut w Żywcu sąsiaduje bezpośrednio z cmentarzem komunalnym, gdzie nietrudno zauważyć olbrzymi kontrast między nimi, dzieli je bowiem tylko siatka i szpaler zasadzonych żywotników.
Trzeba wspomnieć w tym miejscu, że żywiecki kirkut nie został do końca zdewastowany tylko ze względu na zaangażowanie społeczników takich jak pastor Eugeniusz Gradek czy Ireneusz Jeziorski.

Na jego terenie znajduje się około 500 macew. Najstarsza z nich należy do niejakiego Zymela i pochodzi z 1853 r. Swoją mogiłę maja tu Walter Munk, komendant artylerii pancernej, "Zagończyk" urodzony w 1895 r., zmarły w 1920 r., odznaczony Krzyżem Virtuti Militari za obronę Zamościa. To jedyny odrestaurowany nagrobek i jedyny, przy którym widnieją ślady ludzkiej pamięci.
Spoczywają tu też m.in. rabin Nachman Hirsch Bau, Moritz Mosze Schwarz – prezes Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Zabłociu, czy rodzina Daniela Rufeisena Żyda z Zadziela, znanego na całym świecie konwertyty, którego niezwykłe losy opisała Ludmiła Ulicka w książce „Daniel Stein, tłumacz”. Najmłodsza macewa nosi datę pochówku 1946 r. i należy do Bernarda Gutermana, który wspólnie z żoną ocalał z Holocaustu, powrócił do Rajczy i tam został zamordowany!
Już nikt później nie został pochowany na tym miejscu. Jego nagrobek, a także macewy poustawiane podczas społecznych prac porządkowych pod tylnym murem kirkutu, przypominają nam o milionach tych, których prochy i popioły rozrzucone są po naszej ojczyźnie, a po których nie został choćby najmniejszy nawet ślad.
Nigdy już nie powrócili do swych domów i nie mają swoich mogił. Ich imion i nazwisk nie ma na żadnym cmentarzu. Z dziewięciuset Żydów zamieszkujących Żywiec przed wojną ocalały tylko dwie osoby: Rosalia Traurig i Rachela Brandt.

Świat, który znamy już tylko z coraz rzadszych opowieści dziadków odszedł bezpowrotnie. Może zapalając lampion na grobie rodzinnym w te dni, zwrócimy choć na moment swoje myśli w ich stronę, stawiając im malutki kamyczek ocalenia od niepamięci.   

Źródło mat.: http://www.kirkuty.xip.pl/index.htm i http://zywieckz.republika.pl/rys.html
Zdjęcia: Grzegorz Jagosz

Udostępnij Drukuj E-mail