Główny Szlak Beskidzki
Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

 

Relacja Sebastiana Szemika z piątego dnia wyprawy GSB:

 

Poranek tego dnia był deszczowy, a szare chmury nie zwiastowały słonecznej aury.
Wystartowałem ze schroniska jak z procy by jak najszybciej osiągnąć punkt szczytowy Babiej Góry. Droga jednak okazała się śliska i oblodzona co znacznie spowolniło marsz, lecz po dotarciu na przełęcz Brona cały trud został uwieńczony wspaniałą panoramą.

Na szczyt Babiej droga jest kamienista i częściowo wiedzie  gołoborzem a częściowo obok kosodrzewiny.
xxx
i w końcu upragniony najwyższy  szczyt GSB został osiągnięty i ” królowa Beskidów” obnażyła swoje piękno
xxxx

Obiecałem Wam również , że będę starał się przekazywać informacje na temat mojego wyposażenia i opinii na jego temat.
Zatem:
Termos firmy Neverlad  ufundowany przez sklep SPORTMASTER  z Żywca.
xxxxx
Termos powinen być jednym  z elementów podstawowego wyposażenia każdego turysty.
Ciepły napój dodaje energii,gasi pragnienie szybciej i lepiej niż zimna woda nawet w lecie ,a w krytycznych sytuacjach podnosi morale.
Firma Neverlad jest znakomitym producentem termosów a model, który testuje jest dobrym tego przykładem.Podstawowe kwestie;
– Długo trzyma ciepło (budowa próżniowa) – wg. moich testów z kilkoma otwarciami termosu po ok. 8 h herbata nadal była mocno ciepła,
– posiada dwa niezależne kubki z tworzywa sztucznego,
– Ma budowę metalowa i jest matowy, gdzie czarna antypoślizgowa powłoka zewnętrzną zapewnia dobra przyczepność do dłoni, rękawicy.
– posiada dwa korki , tradycyjny i  tzw. z naciskowym guzikiem,  termos – dobrze leży w dłoni
– nie łapie zapachów,
– dobrze się myje

Kolejnym z testów są to skarpety SILVER ufundowane przez sklep MILITARY-ZONE z Żywca.
xxxx
– skarpety bardzo dobrze odprowadzają nadmiar wilgoci,
– posiadają srebrną nić o działaniu antybakteryjnym,
– posiadają budowę rurkową i są bardzo lekkie, przez co szybko schną,
– dobrze pierze się je nawet w zimnej wodzie z mydłem, gdzie  łatwo usunąć zapach i brud codziennego marszu.
– ściągacze są elastyczne i nie upinają skóry, nie blokując przepływu krwi,
– posiadają wzmocnienia w miejscach najbardziej narażonych na obtarcia i urazy podczas marszu

Przyznam szczerze , że dobra pogoda jaką zastałem na szczycie była chwilowa , a ja  wstrzeliłem się w okienko pogodowe i zrobiłem bardzo dobre filmy i zdjęcia.

Po drodze na Krowiarki spotkałem Renate z Warszawy , która aktywnie spędza swój czas oraz również angażuje się na co dzień w prowadzeniu bloga o tematyce podróżniczej.

xxx

Po przekroczeniu przełęczy Krowiarki, gdzie zagaiłem krótką rozmowę z sympatyczną i uśmiechniętą Panią Gosią, która tam pracuje,  zakupiłem bilet na teren BPN

xxx

i ruszyłem dalej przez Halę Śmietanową na Halę Krupową.Już w drodze z Babiej zaczął padać deszcz i  trwał nieustannie wraz mgłą do godzin popołudniowych

Po ok.20 min. od Krowiarek dołączył do mnie kolega Bartek z Brzeska, który jak się okazało wystartował z Ustronia również 10 maja lecz o ok. 12.00 i tym samym spotkaliśmy się po kilku dniach.

xxxx

Więc razem pomaszerowaliśmy dalej na Police gdzie jest rezerwat prof.Klemensiewicza tragicznie zmarłego wraz z 53-ma osobami w wypadku samolotu, którego pomnik znajduje się właśnie w tym miejscu

xxx

Dalej odwiedziliśmy Schronisko na Hali Krupowej, gdzie zjedliśmy pierogi i kiełbaskę smażoną i dalej w drogę, gdzie walcząc z zimnym wiatrem , mgłą i deszczem ruszyliśmy w cztero -godzinny marsz w  stronę Jordanowa .

Mijając po drodze pomnika poległych partyzantów.

xxxx

Ok. godz. 16.00 pogoda się poprawiła, i przechodząc pod wiaduktem w Bystrej zaskoczył nas widok rzeki bez mostu do przejścia.

xxx

Ów rzeką okazała się Skawa,którą trzeba przekroczyć wpław…Po kilku minutach podjęliśmy spontaniczną decyzję , że ubieramy suptuty i biegniemy przez rzekę.Dawno nie zrobiłem czegoś tak spontanicznego i przyznam szczerze, że bawiłem się jak dziecko 

Nagraliśmy filmik z tej przeprawy, który umieszczę po wyprawie .

Do Jordanowa dotarliśmy ok.21.00  i po kilku zapytaniach o nocleg o 21.30 trafiliśmy pod dach restauracji „Strumyk” mieszczącej się u wylotu z Jordanowa,gdzie zjedliśmy obiado-kolacje i otrzymaliśmy klucze do domku nr 8. i do spania.

Pozdrówka 

www.odkropkidokropki.pl 

 

 



Udostępnij Drukuj E-mail