Bez komentarzy

W latach 1924 – 1940 ksiądz kanonik Ferdynand Sznajdrowicz był proboszczem w parafii Lipowa. W pamięci mieszkańców pozostał gorliwym kapłanem, wielkim patriotą oraz opiekunem wszystkich biednych i potrzebujących.

Lata młodości

Sznajdrowicz pochodził z Żywca. Urodził się w rodzinie mieszczańskiej w listopadzie 1883 roku. Jego dom rodzinny znajdował się przy ulicy Świętokrzyskiej. Rodzice, ojciec Franciszek oraz matka Maria, byli zatrudnieni na dworze żywieckich Habsburgów. Miał dwóch braci, starszy zmarł bardzo młodo w wieku 29 lat, natomiast młodszy, Antoni w 1948 r.
W pamięci mieszkańców Lipowej Ferdynand Sznajdrowicz pozostał gorliwym kapłanem i opiekunem biednych. Zdobył sobie wśród parafian ogromny autorytet, a mieszkańcy bez jego rady nie chcieli podejmować żadnych decyzji. Duszpasterz szczególną uwagę przykładał do udziału w nabożeństwach majowych, październikowych oraz godzinkach. Pamiętne są jego kazania pasyjne, podczas których kościół był zawsze przepełniony.

Lekarz dusz i nie tylko

Ksiądz prowadził skromne życie, prawdopodobnie studiował medycynę, bowiem na jego biurku w kancelarii parafialnej stały krzyż oraz trupia czaszka, zaś obok biurka gablota pełna lekarstw i narzędzi lekarskich. Warto wspomnieć, że Sznajdrowicz miał niezwykłą wiedzę na temat ludzkich chorób, a przepisane przez niego lekarstwa były honorowane w każdej aptece. Co więcej, pomagał biednym, również spoza parafii, zazwyczaj ofiarując bezpłatnie lekarstwa. 

Gospodarz parafii

Sznajdrowicz był świetnym gospodarzem parafii w Lipowej. Za jego pobytu zostały wykonane witraże okienne, lampiony przed bocznymi ołtarzami i balustrada przed wielkim ołtarzem. Na lampionach umieszczone zostały godła państwowe, które podczas okupacji były przechowywane i po wojnie wróciły na swoje miejsce. W roku 1931 wieża oraz wieżyczka przy kościele zostały przykryte miedzianą blachą. Rusztowania potrzebne do przykrycia dachów były wykonane przez cieśli z Lipowej. Największym marzeniem księdza Sznajdrowicza była jednak budowa domu parafialnego.

Budowa domu parafialnego i Wawel

To marzenie księdza się spełniło. W 1934 i 1935 wszystkie ofiary składane w kościele oraz te składane w czasie wizyty duszpasterskiej zostały przeznaczone na budowę domu parafialnego. Od księcia Habsburga parafia nieodpłatnie pozyskała na ten cel drewno, w budowie uczestniczyli sami parafianie. W roku 1936 powstał dom parafialny. W jego wnętrzu mieściła się kuchnia, lokal na świetlicę, sala widowiskowa ze sceną, mieszcząca 400 osób. Warto zaznaczyć, że scena miała kurtynę, na której ksiądz Sznajdrowicz samodzielnie namalował Wawel. Już w roku 1936 powstały organizacje działające przy kościele. Działalność rozpoczęło Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Źeńskiej, a rok później Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. W roku 1937 w Lipowej pojawił się pierwszy katecheta, ksiądz Franciszek Ostafin.

Życie kulturalne kwitło

Życie w parafii w Lipowej odżyło. Rozwinął się też chór prowadzony przez organistę Jana Kleję. Od tej pory również wszystkie święta i uroczystości obchodzono bardzo uroczyście, jak np. opłatek czy specjalne święto dziewcząt, celebrowane 8 grudnia, czy dzień 13 listopada, czyli święto Stanisława Kostki. Sznajdrowicz obecny był na wszystkich uroczystościach, które jednak nie mogły trwać dłużej jak do godziny 22.00. Prężnie rozwijało się kółko teatralne. Największym wydarzeniem było wystawienie jasełek w roku 1937 i 1938 pt. „Betlejem Polskie” L. Rydla. Sznajdrowicz po raz pierwszy zobaczył to przedstawienie w krakowskim teatrze i tak mu się spodobało, że postanowił je przenieść do Lipowej. Przez dwa miesiące przygotowywał młodzież do spektaklu, stroje wypożyczył w teatrze im. Słowackiego w Krakowie i osobiście charakteryzował aktorów. Jasełka tak bardzo spodobały się mieszkańcom, że pomimo tego, że były kilkakrotnie wystawiane, sala zawsze była pełna.

Sztandar

Sznajdrowicz postarał się o maszynę dziewiarską i od tej pory dziewczyny uczyły się wyplatać szaliki, swetry itp. Dzięki temu biedniejsze kobiety miały źródło utrzymania. W 1938 roku stowarzyszenie żeńskie uszyło własny sztandar. Organizacja ta uświetniała uroczystości kościelne oraz święta państwowe.

Bezpłatne drewno od księcia Habsburga

Ksiądz stanowił w parafii największy autorytet, nikomu nie odmawiał rady i pomocy. Był czynnym członkiem Rady Gminnej. Do jego zasług należy również zaliczyć budowę szkoły w Lipowej i Lipowej Dolnej. Służył radą przy budowie domu „Sokoła” w Słotwinie oraz remizy strażackiej w Lipowej. Na wszystkie wymienione budynki uzyskał bezpłatnie drewno od arcyksięcia Habsburga.

Spółdzielnia w Lipowej

W Lipowej za poparciem Sznajdrowicza powstała spółdzielnia „Jedność”. Już w roku 1938 otwarto pierwszy sklep w domu Jana Golca w Lipowej. Towar przywieziono z Bielska furmankami. Urządzenia do sklepu wykonał bezpłatnie majster pochodzący z Lipowej, Jan Śliwa. Otwarcie sklepu połączone było z jego poświęceniem przez Sznajdrowicza. Sklep spółdzielczy dobrze się rozwijał. Już w 1939 otwarty został drugi w Lipowej Poddzielcem i planowano w następnym roku zbudować dom spółdzielczy. Dzięki księdzu parafia Lipowa w latach 30-tych XX wieku przodowała w rozwoju gospodarczym, kulturalnym i religijnym.

Przytułek dla starców

Kolejnym marzeniem Sznajdrowicza było stworzenie przytułku dla starców. Ponownie na ten cel udało mu się pozyskać od Habsburga pomoc, tym razem była to leśniczówka w bardzo dobrym stanie. Została ona rozebrana i przywieziona na plebanię w 1939 roku.  Niestety widmo wojny pokrzyżowało te plany.

Wrzesień 1939 r.

Ksiądz od początku przewidywał katastrofę II wojny światowej – wysiedlenia, aresztowania oraz roboty przymusowe. Mimo wszystko pozostał w Lipowej. W pierwszych dniach wojny grupa wojsk polskich została odcięta w lesie. Nocą zeszli do wioski prosząc mieszkańców o cywilne ubrania, by uchronić się przed dostaniem się do niewoli. Żołnierze zostawili również broń, którą zakonserwowano i zakopano z polecenia Sznajdrowicza. Niemcy wydali surowy nakaz, aby oddawać wszelką broń. Zima była mroźna. Zaczęły się aresztowania mieszkańców Lipowej. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia aresztowano jako pierwszych Jana i Józefa Jasków za posiadaną broń. Tortury były straszne. Aresztowania oraz przesłuchania odbywały się w dzień i w nocy. 6 stycznia 1940 roku cała Lipowa została otoczona przez wojska i zaczęło się przeszukiwanie domów w poszukiwaniu broni, które ustało około południa następnego dnia. W tym samym dniu Sznajdrowicz odprawił cichą mszę i został wieczorem aresztowany. Gospodarstwo księdza wraz z leśniczówką skonfiskowali Niemcy. Po kilku dniach aresztowano jeszcze około 40 osób. Wszyscy razem z księdzem zostali przetransportowani z posterunku w Lipowej w stronę Żywca. Następnie, w dniu 18 stycznia 1940 roku w Katowicach w Parku Kościuszki ksiądz Ferdynand Sznajdrowicz został rozstrzelany z grupą swoich parafian.

 

Udostępnij Drukuj E-mail