Bez komentarzy

W minioną środę 29 listopada w Sali Koncertowej w Żywcu odbyło się spotkanie pn. „Supermocni w działaniu”.
Było to podsumowanie dwuletniego programu „Po pierwsze debatujmy” organizowanego przez Żywiecką Fundację Rozwoju przy wsparciu Starostwa Powiatowego, współfinansowanego ze środków otrzymanych od Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej w ramach Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

W ramach tego programu, który realizowany był na terenie powiatu żywieckiego, bielskiego oraz miasta Bielska-Białej, oprócz turniejów debat, w których wzięli udział uczniowie 16 szkół zrealizowane były także warsztaty zarówno dla młodzieży, przygotowujące ich do debat, jaki i dla nauczycieli, dotyczące przemówień publicznych i edukacji obywatelskiej młodzieży, oraz widowiska w formie TED, czyli inspirujące spotkania z prelegentami, autorytetami w danej dziedzinie.

Spotkanie podsumowujące miało specjalny przebieg. Zostali na nie zaproszeni działacze społeczni z różnych stron kraju, którzy wygłosili krótkie inspirujące mowy, odkrywając przed kompletem publiczności przestrzenie do działania na rzecz lokalnego dobra wspólnego. Wśród prelegentów znaleźli się Patrycja Michalska - „Zrozumieć bohaterskość”, Paweł Bilski - „Uwolnij swoje marzenia”, Wojciech Gach - „Dobre miejsce”, Przemysław Ficek z Fundacji 9Sił z Jeleśni - „Dlaczego warto otaczać się dobrymi ludźmi i Zuzanna Komornicka - „Kreatywność w działaniach społecznych”.
Każdy z mówców przedstawił swoje pomysły na uwolnienie energii drzemiącej w każdym z nas i zmotywował do dobrych, wartościowych działań potrafiących tworzyć lepszy świat.

Ostatnim punktem programu spotkania była emocjonująca debata oksfordzka,  w szranki której stanęli tym razem nie uczniowie, ale ich opiekunowie i społecznicy. Jej tematem była teza: „Młody człowiek bez internetu skazany jest na samotność”.

W tym miejscu trzeba przybliżyć, czym jest tak naprawdę debata oksfordzka. Swoją tradycją sięga drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Pierwsza z nich nt. ewolucji - wymiana myśli między kreacjonistami i ewolucjonistami – odbyła się w Oksfordzkim Muzeum Historii Naturalnej 30 czerwca 1860 roku, kilka miesięcy po opublikowaniu „O powstawaniu gatunków” Karola Darwina. Rozpoczęła ona wieloletnią polemikę między darwinistami i ewolucjonistami teistycznymi.
Z czasem wypracowała swoiste reguły i zasady, które są ściśle przestrzegane. W każdej drużynie występuje czterech mówców, którzy dysponują określonym czasem na przedstawienie swojej argumentacji. Warto zaznaczyć, że wcześniej przebiega losowanie, która drużyna będzie reprezentować tezę propozycji,  a która będzie w opozycji do niej. Nad przebiegiem całości czuwa marszałek, a jury po zakończeniu wydaje werdykt. Jak przebiegała ta pasjonująca wymiana myśli i poglądów możemy zobaczyć na poniższym w filmie z jej przebiegu.

Koordynatorka całego programu Anna Jafernik podkreślała że: „Reguły są skomplikowane, ale debaty odbiegają całkowicie od tego co można zobaczyć dziś w telewizji w debatach publicznych. Jest poukładana i żeby ją wygrać trzeba przedstawić merytoryczne argumenty oparte na rzetelnych źródłach informacji, a to wymaga od uczestniczących w niej osób niesamowitego przygotowania”.

Trzeba podkreślić, że debaty oksfordzkie oprócz niewątpliwej wartości edukacyjnej oraz nauki argumentacji i umiejętności retorycznych, uczą też jak szanować oponenta, wsłuchiwać się w jego punk widzenia i być otwartym na inne poglądy, niekoniecznie zbieżne z naszymi.

Słuchając codziennych wystąpień polityków i agresji słownej w życiu publicznym, debaty te stanowią wartość nie do przecenienia.  Młodzież, która przez te dwa lata uczestniczyła w projekcie i debatowała na tematy związane z feminizmem, ekologią czy przemocą toczyła pasjonujące dyskusje pomiędzy sobą, pokazując, że rozmawiać można w sposób kulturalny, a do swoich racji można przekonać drugą stronę wyważonymi i przemyślanym argumentami.
Gdyby tylko uczestnicy bieżącego życia politycznego mogli choć raz zobaczyć młodzież w takich debatach, myślę że uczucie zawstydzenia i zażenowania z własnych wystąpień niewątpliwie malowałoby się na ich obliczach.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Piotra Trzmielewskiego

Udostępnij Drukuj E-mail