Izabela Sowa - Knapczyk z Żywca - mężatka, mama trójki dzieci: 13 lat, 7 lat i 5 lat, a od niedawna właścicielka firmy „Eska sewing for you". Aktualnie bierze udział w konkursie Złote Nożyce 2017.

 Magdalena Sporek : Od kiedy Pani szyje? Skąd wzięła się u Pani pasja do szycia?

Izabela Sowa - Knapczyk: - Szyć nauczyłam się sama. Zawsze lubiłam coś przerabiać, dawać ciuchom nowe życie, lecz nigdy nie myślałam o szyciu od podstaw. Z Babcią pamiętam szyłyśmy poduszeczki, kołderki i ubranka dla lalek, zawsze miała dla mnie czas, jak to babcia. Może talent do szycia mam we krwi.  Mój tata - Bolesław Sowa - szył w latach 70-latach jeansy. Wtedy ciężko było zdobyć jeansy, a że tata miał smykałkę do szycia, po mamie, załatwiał materiał, tworzył formy i szył, żeby zarobić i obszywał cały Żywiec. Śmiejemy się teraz, że jak przejdzie na emeryturę to będzie u mnie szył właśnie spodnie. Teraz nieraz wchodzi do pracowni i właśnie jak szyję spodnie, to przypatruje się, czy robię to zgodnie ze sztuką krawiecką i poucza. Aby szyć z pasją przede wszystkim trzeba to lubić, mieć wyobraźnie, być kreatywnym i cierpliwym. Mam wiele koleżanek po szkole krawieckiej i szczerze nie chcą słyszeć o szyciu.

 

Jak to się stało, że zaczęła Pani szyć zarobkowo? Jakie były początki? Jak powstał pomysł na własną firmę?

- Pomysł na to, by szyć zrodził się w trakcie mojej walki z chorobą alkoholową. W walce o zdrowie wspiera mnie mój mąż. Terapia dzienna, na którą uczęszczałam pokazała mi, że muszę mieć MOTYWACJĘ I CEL. Motywacją była rodzina i odbudowanie relacji, a celem zajęcie, które lubię i które mnie pochłonie. Po namowie koleżanki na zakupy materiałów na komplety czapka/komin i uszyciu ich, pierwszych spodnie baggy (z obniżonym stanem), prostych sukienek  z własnych wykrojów, wiedziałam że to jest to. To, o czym też nie mogę zapomnieć to, że zaczęłam zarabiać pieniądze i zostawały mi w portfelu, to był szok. Później otrzymałam pierwsze duże zamówienie. Były to spodnie baggy dla zespołów tanecznych, gdzie za zarobione pieniądze kupiłam pierwszy owerlok.

Potem znalazłam pracę, a szyłam popołudniami w domu miedzy zajęciami z dziećmi, a obowiązkami.  Dobra organizacja to podstawa, szyłam do godziny 22. Tak sobie powiedziałam, nie chciałam zaniedbywać obowiązków. Śmiali się ze mnie w pierwszym roku trzeźwienia, że mój mąż nie nadąża za zmianami, jakie zachodzą i w domu, i w relacjach między nami. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Porzuciłam etat i wystartowałam o dotację na własną działalność gospodarczą w Urzędzie Pracy.  Niektórzy mówili mi, że mam marne szanse. Jednak udało się. Nie chwalę się tylko chcę pokazać, że DNO nie pokazuje końca tylko Początek, który jest ciężki, ale samozaparcie i pomoc osób, które uczą się jak ja żyć na trzeźwo daje kopa do przodu. Nie mogę tutaj zapomnieć przede wszystkim o Bogu, Sile Wyższej, bez którego tej drogi bym nie przeszła. Powrót do wiary dał mi jeszcze więcej sił, minął rok terapii i S. Daria wiedziała, kiedy mam wejść w szeregi Wspólnoty Rodzinnej Wj12, do której chciałam dołączyć już wcześniej. Tam czuję się jak w rodzinie, Ci ludzie również dopingują mi w tym co robię, za co im dziękuję.

 

Jakie ubrania szyje Pani obecnie?

- Chociaż podążam za modą, zawsze decyzja należy do osoby dla której szyję. Uwielbiam każdy pierwszy nowy projekt. Pokazuje mi on, że tylko wyobraźnia mnie ogranicza. Przeglądam gazety z wykrojami, zdjęcia modowe w Internecie, należę do grup fb m. in. 123 szyjesz ty, Szycie-Wykroje-Diy i Szycie online. Stamtąd czerpię wiedzę techniczną. Uwielbiam styl lat 50-tych. Szyję dla każdej grupy wiekowej, odzież, torebki, stroje karnawałowe, rzeczy do wystroju wnętrz. Sprzedaję w Internecie, na stronach fb, wśród znajomych działa poczta pantoflowa, wieść się niesie. Mam swój funpage na Facebook Eska Sewing for you, przez która można się kontaktować.

 

Czy ma Pani jakieś marzenie związane z szyciem?

- Moja droga związana z szyciem zmierza w bardzo dobrym kierunku. Zawsze marzyłam o kursie, aby właśnie nauczyć się projektować ubrania, by nauczyć się rysunku. Moje portfolio i prośby o głosy w konkursie DIY MARKET - nowoczesnej platformie adresowanej do osób profesjonalnie i hobbistycznie zajmujących się szyciem, zaowocowały odzewem ze strony koleżanki o bezpłatnym 715 godzinnym Kursie - PROJEKTOWANIE I WYTWARZANIE WYROBÓW ODZIEŻOWYCH w Zespole Szkół Budowlano - Drzewnych w Żywcu, na który już złożyłam dokumenty. Dzieci już są samodzielne, więc w weekendy będę chodzić i realizować siebie, co mam nadzieję przełoży się na szycie bez granic. Chciałabym też zaprojektować i uszyć dla siebie suknię ślubną na ślub kościelny.

 

Skąd dowiedziała się Pani o konkursie na najlepszą krawcową 2017 roku?

- O konkursie dowiedziałam się z Internetu z grup o szyciu, które zachęcały do wzięcia w nim udziału. W pierwszej chwili pomyślałam, nie no ja nie mam szans, ale potem usiadłam i napisałam portfolio i wstawiałam swoje projekty. Chciałam pokazać, że potrafię, lecz nie osiadam na laurach tylko uczę się nadal. Każdy nowy projekt uczy mnie czegoś nowego, potem zmieniam znów i chyba o to w tym chodzi, Tutaj nie liczy się wynik, ale poznanie ludzi, czasem prośba o pomoc, pomoc drugiej osobie, ale i pokazanie ludziom, że "Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku".

 

Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń.

- Ja również dziękuję.

 

Udostępnij Drukuj E-mail