Paulina Cader ma 27 lat. Rozpoczęła studia na Uniwersytecie Śląskim na kierunku pedagogika filozoficzno-społeczna, po czym wyjechała za granicę do UK, aby zarobić na konia i stajnie. Z końmi związane jest  praktycznie całe jej życie. Naukę jazdy konnej rozpoczęła w wieku 7 lat i  jeździ po dziś dzień. W 2014 roku ukończyła Kurs Instruktorów Rekreacji Ruchowej ze Specjalnością Jazda Konna PZJ w Toporzysku i od tamtej pory pracuje w zawodzie. Obecnie jest  instruktorką jazdy konnej  w Stajni Miejskiej w Żywcu oraz w Stajni Pod Grojcem której jest właścicielką.

 Magdalena Sporek :  Dlaczego wybrała Pani zawód instruktora nauki jazdy konnej?

- Wybrałam zawód instruktora nauki jazdy konnej ze względu na pasje  i miłość do koni. Jeżdżę konno od 20 lat. Jeżeli można połączyć prace zarobkową z zamiłowaniem, to  nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Uczę i prowadzę zajęcia w Stajni Miejskiej w Żywcu i u siebie w Stajni pod Grojcem. Zajęcia odbywają się na maneżu i w terenie przez cały rok. Dostosowane są do umiejętności jeźdźca. Od początkujących po zaawansowanych, zajęcia mają być ciekawe i indywidualnie dostosowane do człowieka. Najważniejsze to samo zaparcie i regularność, jak w każdym sporcie plus  odwaga, bo nie jest to bezpieczny sport.

Czy ktoś rodziny pasjonował się końmi tak jak Pani?

- Tak, pasje do koni  mam po dziadku Bolku, który tak samo kochał konie jak ja. Gdyby żył na pewno byłby dumny ze mnie i cieszyłby się z powielania miłości do koni. Aktualnie cała rodzina wspiera mnie w tym co robię i jest zarażona pasją do koni.

Jak często powinno się jeździć, aby nauka jazdy konnej była efektywna? 
- Najważniejsza jest systematyczność i regularność. Nie ma zasady i reguły kto ile godzin powinien tygodniowo spędzić w siodle. Co drugi dzień na pewno.

W jakim wieku najlepiej rozpocząć naukę jazdy konnej?

- Nie ma również limitu wieku dla chcących zacząć jeździć, mam wśród uczniów dzieci które mają po 2-3 lata i zaczynają przygodę z końmi, jak i klientów sporo po sześćdziesiątce, którzy nadal aktywnie jeżdżą. Liczą się chęci.

ile czasu tygodniowo  spędza Pani z końmi? 
- Nie jestem w stanie zliczyć czasu tygodniowo ile poświęcam koniom.  Poświęcam im każdą wolną chwilę, mam pod domem piątkę  koni, które cały czas trzeba doglądać i w Stajni Miejskiej podwójnie tyle więc większość dnia z nimi spędzam.

Jaka jest pani ulubiona rasa konia i dlaczego? 

- Moja ulubiona rasa to czysta krew arabska ze względu na wygląd. Charakteryzuje ją  piękna filigranowa budowa ciała,  szczupacza, mała, zgrabna głowa, długa grzywa, wysoko postawiony ogon, zgrabne chude nogi i niewielki wzrost. Bardzo odpowiada mi również charakter tych koni: impulsywny, temperamenty, szybki, zwrotny, ambitny, inteligenty, mądry i bystry.

Zawsze marzyłam o takim koniu i 4 lata temu moje marzenie się spełniło. Kupiłam pięknego siwego ogiera Carusso, był jest i będzie spełnieniem moich marzeń - największym przyjacielem. Łączy nas niezwykła więź, która rzadko zdarza się miedzy koniem i jeźdźcem. Ja ufam mu bezgranicznie i wydaje mi się, że on mi również. 3 lata z rzędu  brał udział w pokazach arabskich z osiągami. Dopiero ja zaczęłam z nim pracę z ziemi i pod siodłem. 

 

Jak nazywał się pani pierwszy koń? Jak wyglądał? 

-Mój pierwszy koń miał na imię Emil  i był czystej krwi angielskiej. Piękny wysoki, charakterny kasztan.

Jak  na co dzień  wygląda prowadzenie stajni koni?

- Prowadzenie stajni wiąże z brakiem wakacji i wolnych dni. Coś za coś. Jest to poświęcenie, ale piękne i wdzięczne poświęcenie. Obowiązki są od rana: karmienie, pojenie, czyszczenie, wypuszczanie na pastwisko, objeżdżanie, zapewnienie koniom ruchu, sprzątanie boksów, chowanie koni, karmienie wieczorne. Dbanie o konie, sprzęt, stajnie. 

Wolontariusze i pomocnicy w zamian za codzienną  pomoc  i za wcześniej wymienione obowiązki  mogą jeździć za darmo na koniach.  Rodzina, partner i wolontariusze bardzo dużo mi pomagają i wspierają.  Wolontariusze udzielają się i są zawsze wtedy,  gdy ich potrzebuje. Mogę zawsze na nich liczyć, a przy tym ogromie pracy i obowiązków bardzo odciążają czasowo.

Stajnia pod Grojcem ciągle się  rozwija, pomału, ale do przodu. Z roku na roku przebudowujemy i zmieniamy teren. Mamy wiele planów i marzeń związanych z tym miejscem, póki co wszystko idzie w dobra stronę. Wprowadzamy fajne i ciekawe zajęcia na  koniach, organizujemy imprezy okolicznościowe, oprowadzamy wycieczki na koniach, odwiedzamy przedszkola.
W naszej stajni najważniejsza jest miłość do zwierząt i miła atmosfera. Każdy ma się  tu dobrze i komfortowo czuć, zwierzęta i ludzie. Nie tylko konie grają tutaj ważna rolę. Mamy tez  cztery psy i dwa  koty, które traktujemy jak członków rodziny.

Dziękuję za poświęcony czas i za przekazanie informacji na temat pasji do koni czytelnikom WGmedia.

- Ja również dziękuję i zapraszam na jazdę do Stajni Miejskiej lub Stajni Pod Grojcem.

Udostępnij Drukuj E-mail