Bez komentarzy

 "3.09.1939 r. dla miasta Żywca i powiatu rozpoczęła się okupacja, która trwała 5 lat, 7 miesięcy i 5 dni.(..) Powiat żywiecki od 19.11.1939 r. wchodził w skład Rzeszy Niemieckiej w ramach Rejencji Katowickiej. Obejmował 1152,73 km. kw. oraz liczył 130 277 mieszkańców. Dzielił się na 69 gmin i 2 miasta: Suchą i Żywiec. Gminy zostały podzielone na 10 okręgów administracyjnych (Amtsbezirke): Cięcina, Jeleśnia, Lipowa, Łodygowice, Milówka, Rajcza, Sporysz, Stryszawa, Ślemień oraz Zadziele. Landratem powiatu żywieckiego został Eugen Hering. „Dziennik Poranny” ukazujący się w Żywcu tak przedstawiał początki władzy okupanta na Żywiecczyźnie: „Wraz z urzędem Landratu przybył cały szereg innych władz i urzędów, które natychmiast rozpoczęły swą trudną i odpowiedzialną, lecz wdzięczną pracę. Wszystkie linie kolejowe były przerwane, szosy zburzone, a ostra i nieubłagana zima zbliżała się. Jednym z pierwszych zadań było wyrugowanie Żydów z życia gospodarczego [...]”.

Jednym z pierwszych nakazów Niemców było rozporządzenie wzywające do składania broni palnej, rowerów i radioodbiorników. Powstał też powiatowy punkt rejestracji bezrobotnych. Ale były to tylko pozory, faktyczny los mieszkańców Żywiecczyzny przesądzony był od chwili włączenia ich do rejencji katowickiej. Akt inkorporacyjny został poprzedzony dekretem Hitlera o tzw. umacnianiu niemczyzny. Okupant hitlerowski rozpoczął szybko likwidację polskich stowarzyszeń i związków. Od października 1939 r. przestał obowiązywać złoty polski, wprowadzono markę niemiecką. Od grudnia 1939 r. w urzędach w mowie i korespondencji obowiązywał język niemiecki. Zniesiono nazwy polskich miejscowości, a Żywiec przemianowano na Saybusch.

Pierwszymi ofiarami polityki narodowościowej w powiecie żywieckim byli Żydzi. W myśl dyrektywy szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z dnia 21.09.1939 r. dającej dużą swobodę działalności antyżydowskiej władzom lokalnym, stworzono na terenie powiatu getta dla Żydów. Powstały one w Rajczy oraz w Zabłociu. 

Część Żydów wysiedlono do walących się domów i baraków. Mieli oni obowiązek codziennego meldowania się u władz niemieckich. Żydzi zostali pozbawieni nieruchomości i wszelkiego mienia. Ich sklepy i warsztaty oraz nieliczne gospodarstwa rolne zostały później przekazane osadnikom niemieckim. Zostali oni skierowani do obozów pracy. Pracowali przy wyrębie lasów, zalesianiu nieużytków, budowie dróg leśnych, regulacji rzek, rozbiórce domów po wysiedleńcach Polakach, sprzątaniu miasta itp.

4.01.1940 r. zarządzono noszenie odznaki (gwiazdy Dawida) na ubraniu i oznakowaniu żydowskich pomieszczeń publicznych. Landrat żywiecki nakazał dr Romanowi Nehmerowi sporządzenie spisu Żydów w powiecie. Na liście znajdowały się nazwiska 1143 osób pochodzenia żydowskiego. Była to liczba zaniżona. Rozpoczęto deportację. Ludność żydowską wywożono do obozu w Suchej Beskidzkiej, a stamtąd do Krakowa, Bochni i Chrzanowa. W maju i czerwcu 1943 r. zlikwidowano ostatecznie getto w Zabłociu. Po zakończeniu wojny do Żywca, Milówki, Rajczy i Suchej wróciło zaledwie po kilka osób narodowości żydowskiej.

Podatnych na propagandę niemiecką wciągano na listy folksdeutschów lub reichsdeutschów. Dla patriotów i członków ruchu oporu były egzekucje, więzienia i obozy koncentracyjne. Ludność miejscową starano się złamać przez tzw. system zakładników. Już w dniu 10.09.1939 r. zostali zatrzymani pierwsi zakładnicy. Byli to: profesor gimnazjum Walenty Augustynowicz, ks. prałat Jan Satke, kupiec Zygmunt Rotter, wikariusz ks. Tadeusz Jajko. We wrześniu okupant zezwolił na uruchomienie wszystkich szkół w powiecie, ale w dniu 8 listopada wszystkie szkoły ponad podstawowe zostały zamknięte. 10 listopada Niemcy wzięli 17 zakładników rekrutujących się głównie spośród nauczycieli i miejscowej inteligencji. (..) Trzymano ich w więzieniu do 23 listopada. Wielu z nich nigdy nie powróciło do swoich domów, gdyż zostali osadzeni w obozach koncentracyjnych i tam zmarli.

25.10.1939 r. gminy Isep, Zabłocie i Sporysz włączone zostały do miasta Żywca, jako jego dzielnice. Polskie przedsiębiorstwa produkcyjne, handlowe i usługowe uległy konfiskacie i przekazane zostały obywatelom niemieckim. Ten sam los spotkał arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga, który mimo nacisków ze strony niemieckiej nie wyrzekł się obywatelstwa polskiego.

Tymczasem okupant, celem sparaliżowania społeczeństwa i odebrania mu chęci walki stosował terror. (..)

2.04.1942 r. w wielki czwartek na targowicy w Żywcu odbyła się publiczna egzekucja 11 Polaków z grupy sabotażowej. Było wśród nich 8 mieszkańców Żywca i trzech z wadowickiego. Egzekucją kierował landrat żywiecki Eugen Hering. W celu zapobieżenia jakimkolwiek zamieszkom w czasie egzekucji, za szubienicą stało 100 zakładników, którym w każdej chwili groziło rozstrzelanie. Po wojnie mieszkańcy Żywca w miejscu gdzie stała szubienica wznieśli pomnik, który po sprzedaniu przez miasto targowicy w prywatne ręce, przeniesiony został do narożnika byłej targowicy.

Pod koniec wojny, gdy front zbliżał się do granic Polski Niemcy na głębokich tyłach budowali umocnienia obronne. Od lata 1944 do wiosny roku 1945 zmuszali miejscową ludność do kopania schronów przeciwlotniczych, rowów przeciwczołgowych, rowów strzeleckich, bunkrów betonowych, zasieków z drutu kolczastego itp. Do prac tych, przymusowych zobowiązani byli mężczyźni w wieku od 14 - 65 lat i kobiety od 16 - 60 lat. Jedni z nich wychodzili na roboty w pobliżu domu, ci na noc mogli wrócić do własnychdomów, zjeść, umyć się i wyspać w czystej pościeli. Innych zapędzono do prac znacznie od domów oddalonych w tym na Słowację, ci głodowali, spali w prymitywnych warunkach w roboczych ubraniach, brudni i głodni, poganiani do pracy, często ostrzeliwani przez lotnictwo radzieckie.

26.11.1939 r. Erich von dem Bach-Zelewski przedstawił koncepcję rozwiązania problemów ludnościowych na podległym mu terenie. Przewidywała ona m.in. natychmiastowe wysiedlenie Polaków z powiatu żywieckiego (od 5 grudnia po 1000 osób dziennie), zaś 30 listopada prezydent Springorum określił szczegółowe zasady akcji wysiedleńczej w prowincji górnośląskiej.
Plan wysiedleń z terenów Żywiecczyzny (Saybusch Aktion) opracowano wiosną 1940 r. w ścisłej tajemnicy, aby przyszli wysiedleńcy pracowali na roli do ostatniej chwili i nie pozbywali się żywego i martwego inwentarza przeznaczonego z góry dla przyszłych kolonistów niemieckich.

Założenia akcji zostały przyjęte w końcu lipca 1940 r. Pociągi ewakuacyjne miały być kierowane do Łodzi, a stamtąd do Generalnej Guberni (do dystryktu lubelskiego i warszawskiego). Na naradzie w dniu 7.08.1939 r. ustalono liczbę wysiedlonych na 20000, a w ich miejsce osiedlić 600 - 800 rodzin górali niemieckich z Galicji. Akcję miała przeprowadzić policja i służby bezpieczeństwa SS, niezbędną dokumentację miały przygotować komórki SIPO i SD. Sugerowano by nie wysiedlać rodzin, których członkowie znajdowali się na robotach przymusowych w Rzeszy.

3.09.1940 r. rozpoczął działalność sztab ewakuacyjny mieszczący się w Szkole nr 2 w Żywcu. Na czele specjalnego oddziału stał SS-Obersturmfürer Wenland. Akcja rozpoczęła się 22 września o godz.5 rano. Na pierwszy ogień poszła wieś Jeleśnia i Sopotnia Mała. Pierwszy transport wyruszył do Łukowa  rzez Łódź 23 września o godz. 14:48 pociągiem nr 2213, w którym było 808 osób.
Tymczasem załadowani do pociągów wysiedleńcy często po kilku dobach mordęgi, wysadzani byli na odludnych stacyjkach i kierowani do okolicznych wsi. (..) Najwięcej wysiedlonych skierowanych było do dystryktów lubelskiego i warszawskiego. Do 31.01.1941 r. wywieziono z powiatu 19 transportów z 17993 osobami. W styczniu 1941 roku odjechał tylko jeden transport kończący akcję (582 osoby skierowane do Małkini).

Saybusch Aktion zakończyła się w styczniu 1941 r. ale kronika parafialna w Zabłociu odnotowuje transporty wysiedlonych w dniach 11, 17, 22 i 23.09.1941 r. Byli to prawdopodobnie wyłapani uciekinierzy z wymienionych wcześniej dystryktów GG. Deportacje z Żywca i kilku wsi pod żywieckich miały też miejsce w 1942 r. Wówczas celem akcji wysiedleńczej było pozyskiwanie pracowników dla Rzeszy. Osadzano ich w polenlagrach na terenie Rzeszy. Wysiedlenia odbywały się wg przygotowanego z niemiecką dokładnością harmonogramu. Wysiedleńców koszarowano w punktach zbornych w Żywcu (szkoła podstawowa w Zabłociu i gmach Sokoła), w Suchej i w Rajczy. Akcję nadzorowały specjalne oddziały sztabu ewakuacyjnego gestapo oraz 82 batalion policji porządkowej (dowódca mjr Eugen Seim). Imienne listy przeznaczonych do wysiedlenia były zawczasu przygotowane. Wszystkie transporty kierowane były do stacji kolejowej w Łodzi, a dopiero stamtąd do stacji docelowych w dystryktach lubelskim, warszawskim, krakowskim i radomskim.

Wysiedlenie wsi odbywało się wczesnym rankiem, w godzinach od 5 - 8 mej. Przeznaczoną do wysiedlenia wieś otaczała policja, a do każdego domu wkraczało dwóch policjantów, w tym jeden ze znajomością języka polskiego, budziło rodzinę ze snu, wręczało nakaz opuszczenia domu i gospodarstwa. Rodzinie wolno było zabrać żywność na 3 dni, 15 - 20 kilkugramowy bagaż, a na spakowanie się dawano nie więcej jak 30 minut. Pozostawiony majątek - dom, jego wyposażenie, budynki gospodarcze i inwentarz przechodziły na własność osadnika.
 
Powiat żywiecki był drugim po bielskim w rejencji katowickiej pod względem ilości sprowadzonej tu ludności niemieckiej. Do dnia 1.08.1943 r. sprowadzono tu 9217 osadników przede wszystkim z Galicji i Bukowiny. Wśród osadników aż 25% stanowili robotnicy leśni, na drugim miejscu byli rolnicy, a potem rzemieślnicy w liczbie 266 osób. Ci ostatni otrzymywali gotowe warsztaty skonfiskowane Polakom i Żydom.

W skali powiatu najbardziej zgermanizowane było miasto Żywiec. W 1944 r. mieszkało tu 3526 Niemców co stanowiło 24,9% ludności miasta. Po Żywcu największy odsetek ludności niemieckiej był w Rajczy 18,4% - 2653 Niemców. Według danych z 10.10.1943 r. na terenie powiatu żywieckiego liczącego wówczas 130829 mieszkańców znajdowało się 9282 osadników, 2723 innych osadników niemieckich i 2426 folksdeutschów – łącznie 14431 Niemców co stanowiło 11% ogółu ludności powiatu.

Na terenie powiatu dominowały nisko hektarowe gospodarstwa rolne, dlatego Niemcy przeprowadzili akcje ich komasacji. Przewidywana norma wielkości majątku osadnika wahała się w granicach 25 – 40 ha, ale liczby tej nigdy nie osiągnięto i nowo utworzone gospodarstwa osiągały przeciętną powierzchnię 13,15 ha dla ludności rolniczej, 3,44 ha dla robotników leśnych i tartacznych oraz 1,54 ha dla innych osób zatrudnionych w rolnictwie. W trakcie tej komasacji wyburzano zbędne budynki mieszkalne i inwentarskie. W celu konsolidacji osadników władze niemieckie organizowały imprezy integracyjne do których można zliczyć dożynki lokalizowane na żywieckim Rynku."

Pełny tekst książki Jerzego Klistały, ze zdjęciami więźniów i  opisami według imienia i nazwiska alfabetycznie, pod linkiem tutaj

Zdjęcia z archiwum IPN znajdują się z opisem w artykule WGmedia z ubiegłego roku tutaj

 

źródło: MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ŻYWCA, CZERNICHOWA, GILOWIC, JELEŚNI, KOSZARAWY, LIPOWEJ, ŁĘKAWICY, ŁODYGOWIC, MILÓWKI, RADZIECHOWYCH, RAJCZY, STRYSZAWY, SUCHEJ, WĘGIERSKIEJ GÓRKI i innych - W LATACH 1939-1945 SŁOWNIK BIOGRAFICZNY, Jerzy Klistała

zdjęcie w tle: archiwum IPN

 

 

 

Udostępnij Drukuj E-mail