Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

 

W ostatnią niedzielę 26 czerwca Parafia Dobrego Pasterza w Istebnej obchodziła niezwykły jubileusz. 300 lat temu, dokładnie 18 maja 1716 r. do Istebnej przybył misjonarz jezuita Leopold Tempes, który zasiał pośród górali ziarno wiary katolickiej. Jak się okazało trafiło ono na podatny grunt i mimo upływu czasu prawie wszyscy mieszkańcy wiedzą, co wydarzyło się 300 lat temu. Misja jezuicka na istebniańskiej ziemi rozpoczęła się z inicjatywy ówczesnego biskupa wrocławskiego, albowiem właśnie do diecezji wrocławskiej należało natenczas Księstwo Cieszyńskie. Ojciec Leopold przybył do Istebnej z tzw. Szańców Jabłonkowskich, gdzie pełnił rolę kapelana wśród stacjonujących tam żołnierzy. Przyszedł pieszo, w ciszy i skromnie, by prowadzić ewangelizację wśród miejscowych górali. Część z nich była już wyznania katolickiego, ale jeśli chcieli uczestniczyć w Mszach Świętych to musieli się udawać aż do jabłonkowskiego kościółka oddalonego od wioski o 12 kilometrów. Jak łatwo się domyśleć, nie należało to do łatwych w dobie przemieszczania się pieszo lub furmanką. Wystarczyło, że spadł śnieg, przyszła zamieć, czy potężny mróz, a o Pasterce można było zapomnieć. Początkowo, kiedy misjonarz rozpoczynał swą pracę duszpasterską na tej ziemi, Msze Św. odprawiane były na świeżym powietrzu, pod gołym niebem. Potrzeba kościoła była ogromna, ludzie chcieli mieć miejsce, gdzie w skupieniu mogliby zgromadzić się na modlitwie nie myśląc o deszczu, wietrze i śniegu. Determinacja górali i ojca Leopolda przyniosła owoce w postaci kościoła – skromnego, drewnianego Domu Bożego wybudowanego rękoma miejscowych cieśli oraz żołnierzy z szańców i Kościoła – prostego ludu góralskiego, który uwierzył w naukę jezuity. Po latach kapliczkę trzeba było rozebrać i powstała nowa, murowana świątynia, do którego wierni przychodzą do dzisiaj. Wiara katolicka zapoczątkowana przez ojca Tempesa wzrastała i rozwijała się pod troskliwą opieką kolejnych duszpasterzy.

 

 

Zdj. Jacek Kohut

 

W ostatnią niedzielę miejscowi górale licznie zgromadzili się na uroczystej Mszy Świętej zorganizowanej przez Proboszcza Parafii Dobrego Pasterza w Istebnej – Księdza Tadeusza Pietrzyka. Zgodnie z prośbą duszpasterza, kościół przyozdobiono, a mieszkańcy wsi przyodziali się w piękne, tradycyjne stroje ludowe. Nabożeństwo o godzinie 11.30 miało charakter nader odświętny – zagrała kapela „Wałasi” i Zespół Regionalny „Istebna”. Mszy Świętej przewodniczył Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Roman Pindel - Ordynariusz Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

Na początku liturgii biskup powitany został przez Małgorzatę Kiereś, autorkę książki poświęconej pierwszemu misjonarzowi górali Beskidu Śląskiego, etnografa, dyrektorkę Muzeum Beskidzkiego i tegoroczną laureatkę Nagrody im. Oskara Kolberga. W krótkiej przemowie nawiązała ona do historycznego i kulturowego wymiaru obecności Ojca Leopolda Tempesa na istebniańskiej ziemi.

Bp Pindel podczas homilii pokazał wiernym misyjny krzyż jezuitów z 1674 roku, z czasów, kiedy poświęcona została ich kaplica w Cieszynie. „Taki pewnie też krzyż nosił o. Leopold Tempes, kiedy tu do was przybywał przed trzystu laty z misją rekatolizacji tych terenów” – powiedział. W pięknych słowach dziękował On za dar wiary, jaki otrzymali nasi przodkowie, prosząc jednocześnie o modlitwę w intencji jej zachowania przez kolejne pokolenia.

Podczas procesji z darami Ksiądz Biskup Roman Pindel odebrał z rąk górali tradycyjne sery owcze przyniesione przez bacę Henryka Kukuczkę ze Stecówki oraz przedstawicieli Oddziału Górali Śląskich Związku Podhalan, rzeźbę artysty ludowego Pawła Jałowiczora darowaną przez samego wykonawcę, a także koniakowskie koronki. Otrzymał on także piękną płaskorzeźbę dłuta Bolesława Michałka – rzeźbiarza od lat tworzącego dla Parafii Dobrego Pasterza w Istebnej.

Uroczystość zgromadziła nie tylko wielu parafian i władze Gminy Istebna, ale także duchownych i siostry zakonne wywodzące się z istebniańskiej ziemi oraz gości z Jabłonkowa, na czele z księdzem proboszczem Januszem Kiwakiem.

Ten niezwykły dzień na długo pozostanie w pamięci wszystkich uczestników, nie tylko ze względu na podniosłość samego wydarzenia, ale także piękną oprawę, do której powstania przyczyniło się zaangażowanie wielu ludzi, także tych niewymienionych tu z imienia i nazwiska.

 

Udostępnij Drukuj E-mail

Inne artykuły