Oceny: (Bez ocen)
PLG_VOTE_USER_RATING
Bez komentarzy

Już chyba tradycją biegu nieprzewidywalna pogoda. Za nami 5 edycja Chudego Wawrzyńca - ultramaratonu po szlakach pogranicza. Tym razem pogoda znów zaskoczyła biegaczy. Nic nie zapowiadało, by poprzedzające bieg upalne dni, w krótkim czasie zmieniły się w dni deszczowe ze znacznym ochłodzeniem. Sytuacja ta to niemal kalka sprzed 5 lat - z pierwszej edycji biegu. Dla biegaczy jednak ochłodzenie jest jak najbardziej mile widziane, gęsty deszcz już jednak niekoniecznie, bowiem na szlaku - gdzie wymagana jest nieco ostrożności podczas wyścigu - śliskie kamienie i korzenie nie ułatwiają rywalizacji.

 

Chudy Wawrzyniec

Godzina 3.30. Zwykła pora snu. Nie dla ultrasów jednak. Odbiór pakietów startowych i odjazd kilku autobusów na start do Rajczy. W strugach deszczu na linii startu stanęło prawie 900 biegaczy - wyposażonych w plecaki biegowe lub bidony, obowiązkowe folie NRC i numery startowe. Mimo niesprzyjającej pogody nastroje optymistyczne. Początkowy odcinek biegu to prawie 6 km rozgrzewkowego płaskiego asfaltu z Rajczy do Soli. To czas na „przebudzenie" i zajęcie odpowiedniej pozycji przed zasadniczą częścią biegu. Na tym odcinku zwyczajowo stawka się rozciąga. Ci, którzy walczą o pozycje medalowe - wysuwają się do przodu; ci, którzy chcą po prostu przebiec i nacieszyć się biegiem - sytuują się w środku kolumny biegaczy. Jedno jest pewne jednak - niezapomniany widok peletonu ludzi, w którym w ciemności widać tylko świecące czołówki. Po tym spokojnym odcinku czas najwyższy na wejście w góry - na szlak.

Rachowiec i podejście pod Wielką Raczę. Zawodnicy biegnący krótka trasę za chwilę zbliżą się do półmetka, zanim to jednak nastąpi - Racza wydaje się bardzo odległa. Niewątpliwą zaletą biegu jest dobre oznaczenie trasy. Jej większość przebiega po szlakach, natomiast fragmenty spoza szlaków są oznaczone biała z daleka widoczną taśmą. Przy pięknej pogodzie Racza nagrodziłaby biegaczy pięknym widokiem, dziś jednak chmury kapryśnie przysłaniają krajobraz. Część zawodników na tym etapie korzysta ze schroniska, to bowiem 27 km trasy i niektórym kończą się zapasy płynów. Czołówka zawodów jednak mija Raczę i mknie dalej - na Przegibek. Raczę od Przegibka dzieli około 10 km i jest to z całą pewnością jeden z najszybszych odcinków na trasie. Na Przegibku - na 37 km - zmęczonych zawodników na punkcie żywieniowym wita Pokojowy Patrol. Po krótkim posiłku czas na Rycerzową. To jednocześnie punkt decydujący - moment wyboru wariantu trasy. Części zawodników skręca w lewo na krótszą trasę, część w prawo - by zmierzyć się z twardym ultra. Krótka trasa to 53km i przed nami podejście pod zdradliwy Muńcuł. Każde z podejść pozwala mieć nadzieję, ze będzie ostatnie, jednak Muńcuł piętrzy się bezlitośnie. Upragniony zbieg do Ujsół również nie należy do najłatwiejszych - jest stromy i wąski. Ci, którzy wybrali 87 km napotkają Beskid Bednarów i ścianę Oszusta. Kto nie widział Oszusta na żywo, niewiele może powiedzieć o jego stopniu trudności. Zbieg z Hali Lipowskiej, czyli końcowe kilometry w dół i... Ujsoły.

 

Chudy Wawrzyniec 

Na krótszej trasie zatriumfowali zawodnicy z naszych stron - zwycięzcą Chudego Wawrzyńca został Jacek Michulec z Żywca, a za nim na metę w Ujsołach wbiegł Marcin Dyrlaga - mieszkaniec Węgierskiej Górki. Warto podkreślić, iż Jacek Michulec jest dwukrotnym zwycięzcą Chudego na długiej trasie. Zwycięzcą długiej trasy został Litwin Żlabys Vaidas.

Udostępnij Drukuj E-mail