Długo czekaliście, ale w końcu się doczekaliście, bo musieliśmy empirycznie sprawdzić całą trasę. Już tylko kilka dni do startu, warto zatem zapoznać się z jej przebiegiem. No to zaczynamy!
W przeciwieństwie do poprzednich edycji tym razem nie będzie asfaltowego odcinka na rozgrzewkę, ponieważ startujemy z wyciągu narciarskiego, żeby móc od razu poczuć ten metaliczny posmak w ustach, gdy będziemy zasuwać stokiem narciarskim na szczyt Compla! Na tym niecałym kilometrze Wasze dotychczasowe pojęcie „ból płuc” „brak tlenu” z pewnością zostaną przewartościowane. Następnie przez chwilę odpoczniecie na płaskim odcinku, żeby po chwili na 2,3 km trasy ostro skręcić w lewo i szybkim zbiegiem wpaść do doliny Nickulina. Po zbiegu krótki odcinek asfaltu, skręt w prawo na główną drogę, jakieś 200m po asfalcie, następnie skręt w lewo na mostek. Tutaj prosimy o ostrożność, ponieważ mostek jest wąski i bez barierek, a szkoda zmoczyć buty zaraz po starcie. Biegniemy potem po wijącej się przez młodnik ścieżce, która została wydeptana przez sarny, dziki i inne leśne zwierzęta. Wbiegamy na drogę, przez uchyloną furtkę i zaczynamy podbieg o długości mniej więcej 2 km. Z leśnej drogi biegnącej grzbietem odbijamy na uroczy singiel, o którego istnieniu wiedzą tylko nieliczni, w tym nasi planiści tras, a którym dobiegniecie do znanego już z poprzednich edycji niebieskiego szlaku, którym będziecie biec mniej więcej do 8,9 km. Następnie zamiast biec prosto – jak w latach poprzednich – skręcicie w lewo i zbiegniecie tą drogą do asfaltowej drogi w Nickulinie, gdzie będzie punkt kontrolny i bufet. Tym oto sposobem macie już 9,8 km trasy Wilczych Groni 2020 za sobą!
Po przecięciu drogi, przed domem z czerwonym dachem skręcacie w lewo i zaczynacie bieg/marsz/spacer/czołganie na odcinku o długości 1km i przewyższeniu 197 m – według Garmina na szczyt Polanka, czyli polana przed „Zapolanką” po to, żeby móc skręcić w lewo i spokojnie zacząć zbiegać grzbietem wzdłuż żółtego szlaku. Po przebiegnięciu 1,5 km dobiegamy do samotnej lipy i zabytkowej kapliczki – co oznacza, iż jesteśmy znów na starej trasie. Ci co biegli, wiedzą, że w płucach zakuje jeszcze dwa razy , za chwilę podbieg na Kiczorę, potem długi zbieg i długi płaski odcinek po grzbiecie. Przed Complem mamy ostatni podbieg, który z reguły doprowadza człowieka do granic wytrzymałości, na szczęście potem mamy tylko zbieg, który zniszczy/zmieli/ubije Wasze mięśnie czterogłowe, które pewnie i tak już dawno są w stanie zmęczenia. Szybko kamienistym zbiegiem przez młodnik, już polana, już w oddali widać metę, teraz zaczynacie zbieg w tempie 2:00 km/min, wszystko boli, czwórki się nadrywają, Wasze ręce nie nadążają za resztą ciała, i już jest! Po niecałych 17 km i prawie 900 m przewyższeń upragniona META!
Na mecie oczywiście elektroniczny pomiar czasu. Pamiętajcie tylko, że aby został odczytany chip musicie … go mieć, czyli nie zapomnieć, nie zgubić, nie pomylić z kolegą. Chipy są zintegrowane z numerem startowym, co znacznie wszystko ułatwia. Numer najlepiej mieć z przodu tułowia na wysokości brzucha lub klatki piersiowej. Za metą dostajecie medal i oczywiście bon na ciepły, zasłużony posiłek.
Znowu możecie sobie powiedzieć! „Wykonałem/wykonałam kawał, dobrej nikomu niepotrzebnej roboty”
P.s. Fajna sprawa to wyniki LIVE, które zostaną włączone jak tylko pierwsi zawodnicy zaczną wpadać na metę dostępne pod linkiem: https://www.pomiaryczasu.pl/article/wyniki__live/
Pozdrawiamy i zapraszamy do Rajczy już niebawem, 22.02.2020!

Trasę wymyślili, sprawdzili, zaliczyli planiści RK&JB

źródło: CKIS Rajcza

Udostępnij Drukuj E-mail