W ubiegły weekend obyła się pierwsza zimowa wyprawa Fundacji „Pogranicze Bez Barier" w tym sezonie.  Wolontariusze wraz z grupą osób z Polskiego Związku Niewidomych ze Śląska udali się zielonym szlakiem z Sopotni Wielkiej na Pilsko. Jak zawsze towarzyszył im dobry humor.

Chociaż trasę rozpoczęli w jesiennych warunkach, wyżej panowała już zimowa aura. Kilkudziesięciocentymetrowa pokrywa śnieżna, wiatr oraz mróz dla osób z dysfunkcjami wzroku i nie tylko były dodatkową motywacją, by pokonywać własne słabości i ograniczenia. Powyżej górnej granicy lasu wolontariusze podziwiali przepiękne widoki i opowiadali o nich niewidomym.

Wiatr i ujemna temperatura uniemożliwiły dłuższe przebywanie na szczycie Pilska. Na nocleg zeszli zmarznięci, ale bardzo szczęśliwi. Wieczór sprzyjał wspólnej integracji. Niestety to co dobre szybko się kończy. W niedzielne przedpołudnie przyszedł czas, by wracać do domu. Droga powrotna prowadziła początkowo zielonym szlakiem, później grupa odbiła na czarny i żółty szlak. Dzięki przewodnikowi poznali wiele ciekawych legend i zapoznali się bliżej z historią beskidzkiego regionu.

Na zakończenie wyprawy uczestnicy zobaczyli i wsłuchiwali się w szum wodospadu w  Sopotni Wielkiej -  największego wodospadu w Beskidach.   Wrócili do domu  bogatsi o nowe doświadczenia i przyjaźnie.

„Pogranicze Bez Barier - czy wieje, czy pada zawsze idziemy w góry, nigdy nie odwołaliśmy żadnej wyprawy, choć nie raz naprawdę nie chce się nam się iść w deszczu czy błocie. Tym razem też tak było.  Niewidomi idą zawsze radośnie, nikt z nich nie narzeka, że znów pogoda nie dopisała.  Taka myśl zawsze działa na mnie mobilizująco. Tym razem też tak było - zaczynałam szukać wymówki, a to buty mam nie dobre, kurtka licha, wstawać o 6 w sobotę, by iść w deszczu i mgle – bezsensu żadnych widoków nie będzie.  Ważne, że kolejny raz podładuje swoje akumulatory pozytywną energią ludzi, z którymi mogłam się za chwile spotkać. W Sopotni Wielkiej skąd wyruszaliśmy było deszczowo i jesiennie, szlakiem spływały małe potoki, które wraz z wysokością zamieniały się w lód i śnieg. Szliśmy ok. 5 godzin z drobnymi przerwami na ciekawe opowieści naszego przewodnika. Dobre humory, optymistyczne nastawienie chyba sprawiły, że na Pilsku trafiliśmy na okno pogodowe. Chmury i mgły rozeszły się dosłownie na chwile by ukazać nam piękno widoków, jakie rozprzestrzeniały się ze szczytu. Zimowa aura od połowy drogi stworzyła nam trudne warunki, ale tez wielką radość, kiedy śnieg skrzypiał nam pod nogami. Było pięknie, bajecznie. Staraliśmy się opisać jak najlepiej to, co widzimy naszym niewidzącym przyjaciołom, aby mogli chociaż trochę zobaczyć wyobraźnią to co niewidzialne dla oczu. Czekam na kolejne wyjście." -  opowiada wolontariuszka Agnieszka Podeszwa.

Zimowe wyjście na Pilsko to część projektu „Przecieramy szlaki" dofinansowanego przez Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Zdjęcia oddają piękno całej trasy, jaką przyszło im pokonać. Las niczym z baśni, unoszące się mgły, pięknie zmrożone gałęzie, a w dole przebijające się głazy spod śniegu i małe świerki.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tej wyprawy:

Zdjęcia: Pogranicze Bez Barier

Udostępnij Drukuj E-mail