Bez komentarzy

21 marca 26 żądnych przygód uczniów Zespołu Szkół Mechaniczno-Elektrycznych wybrało się wraz z czworgiem opiekunów w podróż na daleką północ do Storuman w Szwecji.

"Nasza przygoda zaczęła się niezwykle wcześnie, gdyż musieliśmy zdążyć  na prom z Gdańska do Nynnashamn. Najbardziej ekscytująca była morska część trasy, a zachód i wschód słońca oglądany z pokładu promu był fascynujący. 

Pierwszego dnia w Szwecji  zwiedziliśmy Sztokholm - jedno z najbardziej imponujących miast na świecie! Pani przewodnik intersująco przedstawiła zabytki oraz opowiadała o współczesnym życiu w Sztokholmie. Każdy z nas zakochał się w niesamowitej kompozycji zieleni, wód i zabudowań. Wstąpiliśmy także do interesującego Vasa Museum, by po zasłużonym odpoczynku w pobliskim hotelu udać się w dalszą drogę. Im dalej na północ, tym więcej śniegu pojawiało się, a krajobraz coraz bardziej zaczynał przypominać zaśnieżoną Krainę Lodu.

Weekend spędziliśmy z naszymi szwedzkimi rodzinami. Wyjeżdżaliśmy wspólnie na wyprawy skuterami śnieżnymi, łowiliśmy ryby w przerębli, paliliśmy ogniska i jedliśmy własnoręcznie przygotowane hot dogi – robione oczywiście na ognisku. Poznaliśmy uroki tutejszego życia i bardzo mocno zaprzyjaźniliśmy się z naszymi nowymi rodzinami. Nie zabrakło również chwil spędzonych z innymi uczestnikami z Polski, podczas których wymienialiśmy się emocjonującymi przeżyciami z przygód, których każdy z nas doświadczał prawie codziennie. Wszyscy mogą przeczytać i zobaczyć te niezwykłe relacje na naszym fanpage’u.

Następny tydzień spędziliśmy bardzo pracowicie. Przygotowane już w Żywcu  warsztaty polskiej kultury połączyliśmy z prezentacjami Szwedów o Laponii i codziennym życiu na dalekiej północy, co pozwoliło nam lepiej poznać lokalne obyczaje naszych regionów. 

Mieliśmy także spotkanie z ciekawymi osobistościami, takimi jak Jan Hult z UE, który rozmawiał z nami na temat Unii oraz przeprowadził warsztaty dotyczące demokracji. Dzięki temu poznaliśmy tajniki tworzenia własnego państwa i dzięki tej wiedzy, pod okiem znawcy, mogliśmy sami stworzyć nasze „małe państwa”. Było to niezmiernie interesujące i zajmujące, a każdy z uczestników bardzo zaangażował się w ten proces. 

Ciekawa była również opowieść na temat codziennego życia prawdziwej Laponki należącej do Sami ( „Sami” w języku szwedzkim oznacza rdzennego mieszkańca północy). W tej części warsztatów przenieśliśmy się do wioski Sami stając się jej mieszkańcami! Były to niezapomniane doświadczenia! 

Warto także wspomnieć o 20-leciu naszej współpracy i wymian międzyszkolnych ze Szwecją. Z tej okazji zaproszono pierwszych inicjatorów całej wymiany, pojawili się przedstawiciele lokalnych gazet i radia. Burmistrz Storuman ….. , który zaszczycił nas swoją obecnością, w pięknym przemówieniu wspomniał o wieloletniej tradycji związanej z wymianą polsko-szwedzką. Dyrektor Bogusław Wyleciał przypomniał także wszystkim, jak wyglądały pierwsze wyjazdy do Szwecji, ilu ważnych przedstawicieli naszych lokalnych władz nieraz w nich uczestniczyło, między innymi Burmistrz Żywca, posłowie i …..  Dyrektor zaznaczył także, jak ważne dla budowania wspólnych relacji były te spotkania, ile przez te 20 lat się zmieniło, nie tylko w Polsce, ale także u naszych szwedzkich przyjaciół.

Nasi opiekunowie uczestniczyli w wykładzie dotyczącym szwedzkiej polityki imigracyjnej, która bezpośrednio wiąże się z problemami dostosowania  szkolnictwa do potrzeb imigrantów. Wykład, którego treścią podzielili się z nami nasi nauczyciele, uświadomił nam, że rodząca się wielokulturowość Szwecji jest synonimem zmian w całej Europie.

W kolejnych dniach przedstawiliśmy także naszym nowym przyjaciołom polskie legendy w nietypowym i bardzo ciekawym wydaniu. Przykładem niech będzie legenda o bogini Żywi zaśpiewana w rytm szwedzkiej Abby, co można obejrzeć. Nasze przygotowania opłaciły się, gdyż prezentacje i warsztaty, w które zaangażowaliśmy kolegów ze Storuman, zapierały dech w piersiach i były niesamowitym przeżyciem dla nas wszystkich. 

Kolejnym sukcesem okazał się polski film na temat demokracji, przy produkcji którego świetnie się bawiliśmy, przygotowując go jeszcze w Żywcu przed wyjazdem. Dzięki temu nasza grupa lepiej się poznała i zintegrowała, co było nam potrzebne przed tak emocjonującą wyprawą.

 Dzień sportu mogliśmy spędzić jeżdżąc na skuterach po zamarzniętych jeziorach, robiąc ogniska wśród białego puchu, wędkując czy też uczestnicząc w zabawach śnieżnych w Storuman. Każdy z nas znalazł coś dla siebie!

Nasza praca w Szwecji przeplatana była licznymi rozrywkami, nie było mowy o nudzie, a wręcz przeciwnie – trudno było znaleźć chwilę na odpoczynek, gdyż ciągle coś się działo. Jeden wieczór spędziliśmy wspólnie na wyśmienitej kolacji w restauracji, podczas następnego uczestniczyliśmy w turnieju kręgli, byliśmy też w kinie i oczywiście nie zabrakło tanecznych popisów podczas wspólnej dyskoteki. 

Często wieczorami spotykaliśmy się w Akkan, tutejszym klubie, na kawie lub lodach, aby wspólnie pograć w bilard, gry planszowe i oczywiście aby lepiej się poznać. Dzięki temu niektórzy uczestnicy zawarli przyjaźnie na całe życie, a obserwowanie, jak rodzi się prawdziwa przyjaźń między kilkoma uczestnikami z Polski i Szwecji, budziła we wszystkich ogromne emocje.

Podczas naszego pobytu w Storuman udaliśmy się do wioski Sami, gdzie mieliśmy okazję posłuchać „joik” - tradycyjnej pieśni Sami - a także spacerować z reniferami, rzucać lasso i w końcu skosztować mięsa renifera! Odwiedziliśmy także hodowlę psów husky, które poniosły nas zaprzęgiem w głąb pięknego i malowniczego lasu.

 Jedną z największych atrakcji było zwiedzanie Hotelu Lodowego! Niestety, nie było nas stać na nocleg, więc spacerowaliśmy po kompleksie, zachwycając się jego pięknem, kunsztem i ogromem! 

Na liście atrakcji znalazło się jeszcze muzeum Sami, gdzie przewodniczka zabrała nas w niesamowitą podróż w czasie. Mogliśmy zobaczyć, jak trudne i niewyobrażalne dla nas dzisiaj było codzienne życie Lapończyków, którzy musieli borykać się z wieloma problemami, nie tylko takimi, które wiążą się z bardzo niską temperaturą i dużą ilością śniegu. czasie 

Po powrocie z koła podbiegunowego mieliśmy jeszcze ostatni dzień na pożegnanie ze szwedzkimi rodzinami. Nasi gospodarze zadbali o to, aby czas spędzony u nich był maksymalnie wykorzystany, co im się w pełni udało. Próbowaliśmy najdziwniejszych szwedzkich specjałów - tych smacznych i tych, po których niektórzy mieli łzy w oczach – bynajmniej nie z powodu niesamowitego smaku!

Kiedy nadszedł czas wyjazdu i pożegnania, niezwykle ciężko było się rozstać. Spędziliśmy wspólnie mnóstwo czasu, świetnie się bawiliśmy, stworzyliśmy grupę opartą na zaufaniu, wzajemnej sympatii i przyjaźni, czuliśmy się jak w domu. Zawarliśmy  przyjaźnie na całe życie i nie wyobrażamy sobie, że mogłoby nam ich zabraknąć. Pomimo wielu różnic kulturowych, potrafiliśmy razem ze szwedzkimi przyjaciółmi stać się jedną zwartą grupą, której współpraca w dużej mierze opierała się na tolerancji, szacunku wobec odmienności oraz niezwykłym porozumieniu osiągniętym dzięki otwartości na drugiego człowieka – a tego nikomu podczas całej wymiany nie zabrakło. 

Do ostatnich godzin staraliśmy się nie myśleć o wyjeździe. Niestety, godzina zero wybiła i trzeba było się pożegnać. To, jakie emocje temu towarzyszyły, jest nie do opisania. Były łzy, radość¸ śmiech i na koniec smutek z powodu tego, że następne spotkanie z naszymi szwedzkimi przyjaciółmi dopiero we wrześniu, a czas oczekiwania na te chwile będzie się nam niesamowicie dłużył. Dziękujemy za niepowtarzalne chwile!!!"

zdjęcia: Joanna Czerwieniec Bąk